Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

Szczeciński dworzec PKP

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 24-08-2008

Tagi: , , , ,

2

Szczecin Główny - dworzec PKPPo prze­czy­ta­niu cie­ka­wego repor­tażu o dwor­cach PKP w więk­szych mia­stach Pol­ski, nasu­neło mi się kilka reflek­sji odno­śnie dworca w Szcze­ci­nie i podróż­nych. Z racji czę­stego korzy­sta­nia z tego dworca, o róż­nych porach, w róż­nym celu, zaob­ser­wo­wa­łem zarówno cie­kawe zacho­wa­nia pasa­że­rów, jak i pra­cow­ni­ków PKP.

Pierw­sza reflek­sja — ludzie nie potra­fią czy­tać! Przed poja­wie­niem się ładnego, oszklo­nego salonu PKP Inter­city, kolejki do kas „zwy­kłych” dłu­żyły się nie­mi­ło­sier­nie. Przy kasach PKP Inter­city pustki lub poje­dyn­czy klienci. Nawet nie poma­gała tabliczka z dużym napi­sem, który infor­mo­wał, że w tych kasach można kupić bilet na wszyst­kie połą­cze­nia. Po remon­cie dworca poja­wił się ładny nowo­cze­sny salon IC… i co? Kolejki przy kasach nadal dłużą się nie­mi­ło­sier­nie, a w salo­nie pustki. Jak cytuje autor wspo­mnia­nego repor­tażu: „(…) «Tam na pewno nie kupię biletu — skoro tuż obok do kasy tego samego Inter­City wije się długa kolejka…» — myślą pasa­że­ro­wie (…)”.

Inną sprawą jest zatrud­nia­nie kasje­rek (bo aku­rat nie­liczni kasje­rzy na szcze­ciń­skim dworcu są uprzejmi), które nie nadają się do pracy z ludźmi (albo pamię­tają jesz­cze cudowne czasy PRLu). Kasjerka pyta mnie o trasę prze­jazdu pociągu, któ­rym chcę jechać (ze Szcze­cina do Mrą­gowa). Nie znam tej trasy dokład­nie, więc podaję jej godzinę odjazdu pociągu. Ale kasjerka dalej nie wie jaka to trasa. Czyżby sys­tem infor­ma­tyczny PKP był tak skon­stru­owany, że kasjerka nie ma dostępu do infor­ma­cji o godzi­nie odjazdu pociągu, na który bilet ma sprze­dać? No nic… odsyła mnie do infor­ma­cji. W infor­ma­cji miły pan dru­kuje mi skró­cony roz­kład jazdy tego mojego pociągu. Dopy­tuję jesz­cze, czy to wystar­czy pani w kasie. Po twier­dzą­cej odpo­wie­dzi udaję się do kasy, a tam kasjerka ochrza­nia mnie, że z tego nic nie wynika i ona nadal nie wie jaki bilet ma mi sprze­dać. Znowu mnie odsyła do infor­ma­cji, ale tym razem pro­te­stuję — niech idzie sama. Poszła. Wró­ciła i sprze­dała mi bilet. Mój błąd, że dopiero w pociągu zauwa­ży­łem, że bilet w odcinku mię­dzy Pozna­niem a Olsz­ty­nem jest wysta­wiony na pociąg oso­bowy, a nie pospieszny.

Sam dwo­rzec po remon­cie z zewnątrz wygląda ładnie. Od wewnątrz podob­nie jak wcze­śniej, ale też trzyma poziom. Gorzej jest z pero­nami. Szcze­gól­nie, że ktoś, kto jest tu pierw­szy raz i nie zna dworca — będzie miał pro­blem z szyb­kim zna­le­zie­niem peronu czwar­tego. A jak się zorien­tuje gdzie on jest — doj­ście zaj­mie mu dłuż­szą chwilę. Krze­se­łek na pero­nach 1 – 3 też mogłoby być nieco wię­cej. Ale przy­naj­mniej są auto­maty z kawą ;-)

Ogól­nie szcze­ciń­ski dwo­rzec PKP nie jest taki zły w porów­na­niu z innymi więk­szymi mia­stami. Gdyby jesz­cze tylko coś zro­bić z przej­ściem pod­ziem­nym — byłoby dobrze :-)

Pilskie szaleństwo

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 13-07-2007

Tagi: ,

3

Wyjazd do Piły oka­zał się udany, pomimo nie­cie­ka­wej pogody. Przede wszyst­kim była to zasługa ludzi, któ­rzy razem ze mną zaży­wali let­niego agro­od­po­czynku — Ewci, Pau­liny i gospo­da­rza Leszka.

Po fatal­nej i męczą­cej podróży pocią­giem, dotar­li­śmy z Ewcią do celu. Zabra­li­śmy po dro­dze Pau­linkę i poje­cha­li­śmy z Lesz­kiem i jego tatą do ich domu. Posia­dłość spora, lecz nie było czasu, żeby to od razu oba­dać. To zna­czy czas był, ale chęci nie — zmę­cze­nie góro­wało nad ochotą. Po wyle­ni­wie­niu się i poła­po­ta­niu, w końcu wyszli­śmy na spa­cer po posia­dło­ści. Trawa, rzeka, krowy, lekki kapu­śnia­czek… świetny klimat.
Widok

Tak więc pierw­szy dzień spę­dzi­li­śmy głów­nie na poga­węd­kach, jedze­niu, gra­niu w tri­viala i odsy­pia­niu. Trzeba było w końcu nabrać sił na dzień drugi, będący pod zna­kiem wycieczki po Pile. W końcu cen­trum mia­sta też może być eks­cy­tu­jące… :-)

… a jeśli wygląda tak, to już w ogóle…
Park w Pile
Park w Pile

Oj tak! Park był nie­sa­mo­wity! Nawet cmen­tarz cen­tralny w Szcze­ci­nie się chowa! Kamil oczy­wi­ście wyko­rzy­stał oka­zję, żeby się poprzy­tu­lać z Ewcią.
Kamil i Ewa
Kamil i Ewa

Następ­nie spo­tka­li­śmy wiewiórkę…
Wiewiórka

… oraz kaczkę, która poznaw­szy sytu­ację poli­tyczną w Pol­sce, naj­wy­raź­niej zasta­na­wiała się co ze sobą począć.
Kaczka

Chcie­li­śmy także wysi­lić się inte­lek­tu­al­nie. I zro­bi­li­śmy to. Tak nam chyba zostało do dzisiaj.
Paulina
Ewa
Leszek
Kamil

Zdję­cia trzeba było obej­rzeć, naturalnie.
Oglądamy zdjęcia

Po wyj­ściu z parku, uda­li­śmy się w stronę zapo­wia­da­nego przez ponad dobę domku Sta­szica, przy któ­rym oczy­wi­ście musie­li­śmy wyko­nać odpo­wied­nie miny. No bo My to My! :-)
Domek Staszica

Drugą część dnia spę­dzi­li­śmy na leniu­cho­wa­niu oraz gril­lo­wa­niu. Sma­ko­wi­cie, prawda?
Grill

Trzeci dzień, oprócz lazy­ingu, spę­dzi­li­śmy nad rzeką — pró­bu­jąc wymi­jać kro­ple desz­czu, które pró­bo­wały w nas tra­fić — nie­sku­tecz­nie. Gwiazdą popo­łu­dnia był Misiu,
Misiu

który miał swoje 5 minut na drze­wie, jako Król Miś.
Król Misiu

Tak też prze­bie­gła wizyta w Schne­ide­muhlu.
A fotki zawdzię­czamy Pau­lince
Paulina z aparatem
oraz Lesz­kowi
Leszek z aparatem

Jak Leszek nas jesz­cze zaprosi, to chęt­nie wybiorę się jesz­cze raz — może pogoda tym razem nas milej zaskoczy?

Wesoły autobus

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 09-11-2006

Tagi: ,

0

Jecha­łem auto­bu­sem ze Szcze­cina do Koło­brzegu — na Wszyst­kich Świę­tych. To był wesoły auto­bus! :-D Naj­pierw w Szcze­ci­nie kie­rowca brał wszyst­kich jak popa­dło, nie patrząc, że sa osoby z bile­tami wyku­pio­nymi już wcze­śniej i wypa­da­łoby, żeby mieli miej­sce sie­dzące, do któ­rego mają prawo. Nic nie pomo­gło, że byłem ponad 15 minut przed cza­sem odjazdu. Widocz­nie kie­rowcy się spie­szyło, bo auto­bus był już pra­wie pełny. Zanim się dopcha­łem poka­zu­jąc bilet, druga połowa auto­busu była już zapeł­niona sto­ją­cymi. Po mnie jesz­cze weszło chyba z 10 – 15 osób. Tłok był straszny, ale nic to. Przy­naj­mniej mogłem się trzy­mać porę­czy :-) Po pew­nym cza­sie kie­rowca puścił muzykę — naj­pierw jeden kawa­łek roc­kowy, a potem disco polo i bie­siadna muzyka chod­ni­kowa. W oczach pasa­że­rów zdzi­wie­nie, na ustach uśmiech. Minęło tak kil­ka­na­ście minut, wszyst­kim dookoła gorąco. Tuż obok mnie zemdlała dziew­czyna, sto­jąca i trzy­ma­jąca się porę­czy. Inna dziew­czyna ustą­piła jej miej­sca sie­dzą­cego i otwo­rzyła okno. W auto­bu­sie nadal disco z pola. A potem po poło­wie godziny słu­cha­nia roz­mów mło­dych stu­den­tek (lub sta­rych lice­ali­stek), które komen­to­wały wyda­rze­nia bie­żące (auto­bu­sowe) i nie tylko, auto­bus sta­nął na przy­stanku, kie­rowca otwo­rzył drzwi i ruszył z otwar­tymi :-D Po kilku minu­tach jazdy i zwra­ca­nia uwagi kie­rowcy przez pasa­że­rów, sta­ru­szek (bo ów czło­wiek miał dobrze po 50-tce) zamknął drzwi.

Drugą połowę drogi już prze­sie­dzia­łem, gdyż więk­szość załogi Weso­łego Auto­busu wysia­dła w Gry­fi­cach. I ta druga połowa była już nie­stety nudna. Dla­tego też wkleję tutaj mój wczo­raj­szy stan konta i powiem Dobra­noc :-)
Diabelskie saldo :-)