Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

Śpiewające szoły

Posted by EChO | Posted in Muzyka | Posted on 04-10-2008

Tagi: , , , , , ,

1

W ocze­ki­wa­niu na obronę, roz­ry­wam się na różne spo­soby, także tele­wi­zyj­nie. Aku­rat tele­wi­zje nie szczę­dzą nam naj­róż­niej­szych pro­gra­mów, w któ­rych mniej lub bar­dziej znane osoby popi­sują się wokal­nie. Z jed­nej strony mamy pro­duk­cję „Jak oni śpie­wają”, którą Pol­sat katuje nas od kilku lat, a akto­rzy z seriali pró­bują wyka­zać się dobrym słu­chem. Z dru­giej — mamy tefa­łe­now­ski „Mam talent”, gdzie pre­zen­tują się nie­znane jesz­cze sze­rzej osoby, nie tylko woka­li­ści. Gdzieś po środku stoi „Fabryka gwiazd”, gdzie gwiaz­dami pró­bują zostać osoby, które nie są takie cał­kiem ano­ni­mowe. Oprócz uczest­ni­ków tych szo­łów, kreują się także człon­ko­wie jury. I podob­nie jak w przy­padku woka­li­stów, także w skła­dach jury są osoby mniej i bar­dziej nada­jące się do tej roli.

Zacznijmy od „mają­cych talent” juro­rów — Agnieszki Chy­liń­skiej, Mał­go­rzaty Forem­niak i Kuby Woje­wódz­kiego. Wra­że­nie ogólne jest pozy­tywne. Chy­liń­ska oka­zała się wraż­liwą i inte­li­gentną jurorką, a jak na pierw­szy kon­takt z tego typu zaję­ciem — debiut bar­dzo udany. Forem­niak… nieco roz­cza­ro­wała, ale nie do końca. Zwy­kle jest naj­bar­dziej logicz­nie myślącą jurorką, naj­bar­dziej sto­no­waną, ale też nie zawsze potrafi poznać się na talen­cie danej osoby. Kuba, jak to Kuba, jest zakrę­cony, ale już nie taki „cięty” jak w Idolu. Jak na razie niczym szcze­gól­nym mnie ta trójka nie zachwy­ciła, ale też nie odrzuca mnie od nich. Nato­miast śpie­wa­jący uczest­nicy potra­fią zachwy­cić. W każ­dym pro­gra­mie jest jedna osoba płci żeńskiej, która wywo­łuje naj­więk­sze emo­cje. Są to rodzące się talenty, u któ­rych widać jesz­cze długą drogę i dużo nauki. Na razie jedy­nym goto­wym śpie­wa­ją­cym talen­tem jest Mate­usz Ziółko i jak na razie jemu kibi­cuję najmocniej.

„Fabryka gwiazd” to nowy twór, który nie­stety zasko­czył mnie nie­pro­fe­sjo­na­li­zmem. Pro­gram, na który wydano miliony i miał być naj­lep­szym szo­łem tej jesieni, bar­dziej dener­wuje niż zachwyca. I to głów­nie z powodu jury. Rozu­miem zapro­sze­nie Kayi (tak to się odmie­nia?), cho­ciaż nawet ona momen­tami wydaje się być głu­cha. Rozu­miem też, że Marek Dut­kie­wicz miał oce­niać inter­pre­ta­cję tek­stu i ogól­nie pew­nie jakieś głęb­sze prze­sła­nie danego wyko­na­nia. Nie­stety jest zupeł­nie bez­barwny i mało pro­fe­sjo­nalny. Jed­nakże udział Mar­cina Bisiorka (Radio ESKA… i już wszystko jasne) i TeDego to kpina… głów­nie z uczest­ni­ków pro­gramu. Ich komen­ta­rze są naj­bar­dziej nie­przy­jemne, szcze­gól­nie, że oni nie są w sta­nie oce­nić tego jak ktoś śpiewa (czego dawali już wie­lo­krot­nie dowód), a jak ste­reo­ty­powo może być postrze­gany. Homo­fo­biczne czy też lekko rasi­stow­skie odzywki miały chyba śmie­szyć, ale raczej ośmie­szają samych wypo­wia­da­ją­cych. W końcu w Pol­sce nie zauważa się umie­jęt­no­ści, tylko kolor skóry czy orien­ta­cję seksualną.

Uczest­nicy tego pro­gramu to zupeł­nie inna histo­ria. Niby są oni wybrani na castin­gach, ale jed­nak dla osób inte­re­su­ją­cych się pol­skimi mło­dymi woka­li­stami, nie są oni tacy nie­znani. Mamy lau­re­atów Szansy na suk­ces — Mar­cina Mali­szew­skiego i Ninę Kodor­ską, a także Mate­usza Krau­twur­sta, który w Szan­sie wystę­po­wał, lecz bar­dziej znany jest jako woka­li­sta świet­nego zespołu The Posi­tive. Z „Drogi do gwiazd” zawę­dro­wała do pro­gramu Mar­tyna Melo­sik, która wraz z sio­strą Dag­marą już od kilku lat śpiewa, cho­ciaż jesz­cze się nie wybiła. Julitę Woś nato­miast można było oglą­dać w jed­nej z edy­cji pol­sa­tow­skiego Baru. Inni uczest­nicy mają swoje zespoły znane lokal­nie, albo weszli do pro­gramu, żeby zro­bić wokół niego szum. Innymi słowy — w tym pro­gra­mie nie szuka się osób, które dopiero roz­po­czy­nają swoją drogę na sce­nie muzycz­nej, ale takich, któ­rzy już coś osią­gnęli. Nie chcę oce­niać ich pomy­słów na przy­szłość, jed­nak mam nadzieję, że pro­gram naprawdę im pomoże, a nie zrobi z nich różo­wych gwiaz­dek pop.

Na koniec zosta­wiam sobie szoł „Jak oni śpie­wają”. Nie będę się roz­pi­sy­wał o śpie­wa­ją­cych akto­rach, bo pre­zen­tują oni bar­dzo różny poziom umie­jęt­no­ści śpie­wa­nia i mogę ich dobór oce­nić jako cał­kiem ok. W każ­dej edy­cji poka­zuje się kil­koro zna­nych akto­rów, któ­rzy z powo­dze­niem mogliby tro­chę namie­szać w muzyce. I zazwy­czaj się to udaje. Jed­nak naj­moc­niej­szą stroną tego pro­gramu jest jury, a wła­ści­wie dwie jurorki, które mają tam naj­wię­cej do powie­dze­nia. I w prze­ci­wień­stwie do juro­rów z innych pro­gra­mów, wie­dzą co mówią. Wyjątki oczy­wi­ście się zda­rzają, np. przy­my­ka­nie oczu, a raczej uszu w cza­sie „popi­sów” akto­rów star­szej daty, któ­rzy pomimo nie­wąt­pli­wego aktor­skiego talentu, śpie­wać nie powinni. Zachwyt jury nad nimi jest dla mnie nie­zro­zu­miały, ale to jedyny man­ka­ment. Zarówno Edyta Gór­niak, jak i Ela Zapen­dow­ska sły­szą bar­dzo dobrze i potra­fią pro­fe­sjo­nal­nie oce­nić umie­jęt­no­ści uczest­ni­ków. Może nie jest to zawsze medialne (szcze­gól­nie w przy­padku Eli), ale jest to naj­bar­dziej uczci­wie posta­wiona sprawa.

Naj­wy­raź­niej nie znam zbyt dobrze zasad two­rze­nia pro­gra­mów, które się dobrze sprze­dają, ale znam się na muzyce i zależy mi na tym, żeby jej poziom w naszym kraju był wysoki. Wiem, że takie pro­gramy mogą się przy­czy­nić do pro­mo­cji praw­dzi­wych talen­tów i jesz­cze mło­dzień­czo wie­rzę w to, że „Mam talent” czy „Fabryka gwiazd” pomoże zmie­nić pol­ski rynek muzyczny w pozy­tywny spo­sób. Dobrym roz­wią­za­niem byłoby zacho­wać for­mułę „Fabryki” i zatrud­nić tam juro­rów z „Jak oni śpie­wają”, a szcze­gól­nie Elę, która według nie­daw­nych zapew­nień miała brać udział w tym przed­się­wzię­ciu. Potrzebny jest więk­szy wkład pro­fe­sjo­na­li­stów, a mniej­szy samej publicz­no­ści. Dobrym przy­kła­dem jest tutaj „Szansa na suk­ces”, która od kil­ku­na­stu lat z powo­dze­niem pro­muje bar­dzo dobrych woka­li­stów… i to bez pomocy smsów i teleaudio.

Honor kompozytora

Posted by EChO | Posted in Muzyka | Posted on 17-08-2008

Tagi: ,

4

NotasCzę­sto gdy sły­szę jakiś nowy utwór, koja­rzy mi się on z innym, sły­sza­nym wcze­śniej. Cza­sem są to po pro­stu covery lub remiksy (ale wtedy tytuł też jest taki sam jak ory­gi­nał), a cza­sem ewi­dent­nie sko­pio­wana melo­dia lub jej frag­ment. Jed­nak zda­rzają się też utwory, które tylko z pozoru są pla­gia­tami. Po pro­stu kom­po­zy­tor dał tę samą melo­dię do pio­se­nek dwóch róż­nych zespo­łów czy woka­li­stów. Przy­kła­dowo — pio­senki „Nie pro­szę o wię­cej” Edyty Gór­niak i „Ostatni list” Anity Lip­nic­kiej są takie same, lecz wła­śnie dla­tego, że jest to kom­po­zy­cja Edyty Bar­to­sie­wicz, która naj­pierw uka­zała się na pły­cie Anity (ale nie była pro­mo­wana sin­glem), a póź­niej na pły­cie Edyty Gór­niak (tym razem pio­senka była hitem). Sprawa tego rze­ko­mego „pla­giatu” była dość gło­śna kilka lat temu, ale wszystko zostało wyjaśnione.

Ostat­nio spo­tka­łem się z kolej­nym tego typu zna­le­zi­skiem. Silver Roc­ket nagrał płytę, którą pro­muje pio­senka śpie­wana przez Monikę Brodkę — „Nia­gara Falls”. Sprytni inter­nauci szybko wyczuli, że jest ona bar­dzo podobna do utworu „Pij z kim trzeba”, śpie­wa­nego przez Marylę Rodo­wicz. No i nic w tym dziw­nego — kom­po­zy­to­rem obu tych utwo­rów (a w zasa­dzie jed­nej kom­po­zy­cji) jest Mariusz Szypura.

Pozor­nie nie ma sprawy, nie ma pla­giatu i wszystko jest okej. Jeśli „okej” można nazwać wpro­wa­dza­nie nie­któ­rych słu­cha­czy w co naj­mniej lek­kie zakło­po­ta­nie. Prawdą jest, że kom­po­zy­cja to wła­sność jej autora i może zro­bić z nią co zechce. Jed­nak czy takie postę­po­wa­nie nie jest naganne? Sam jestem kom­po­zy­to­rem i nie dał­bym żadnej swo­jej kom­po­zy­cji dwóm róż­nym woka­li­stom. Nie potra­fił­bym wpro­wa­dzać w błąd słu­cha­czy. I cho­ciaż słowo honor jest dla mnie wyświech­tane, to jed­nak mogę z całą sta­now­czo­ścią powie­dzieć, że taka prak­tyka nie jest hono­rowa. Rozu­miem, że każdy chce jak naj­wię­cej zaro­bić wysi­la­jąc się jak naj­mniej, ale gdzieś powinny być tego granice.

Wszechstronność umarła?

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 13-08-2008

Tagi: ,

8

Dawno dawno temu żyli sobie filo­zo­fo­wie, czyli ludzie świa­tli, ceniący naukę. Widzieli oni świat jako całość, nie ogra­ni­czali się do jed­nej dzie­dziny nauki. Byli fizy­kami, che­mi­kami, leka­rzami, a także nie­obce byly im nauki spo­łeczne. Tak wyglą­dały czasy przed średnio­wie­czem. Podob­nie było też w epo­kach po tym okre­sie, lecz takich ludzi już naj­czę­ściej nie nazy­wamy filozofami.

Obec­nie filo­zof stra­cił zupeł­nie swój sta­tus. Nie jest już czło­wie­kiem „kocha­ją­cym wie­dzę”, tylko marzy­cie­lem, kimś ode­rwa­nym od rze­czy­wi­sto­ści. Tak odbiera go spo­łe­czeń­stwo. Spo­łe­czeń­stwo, dla któ­rego liczy się pogoń za pie­niędzmi, a co za tym idzie — pogoń za roz­wo­jem, ale w jak naj­węż­szym kie­runku. Pro­gra­mi­sta, den­ty­sta, psy­cho­ana­li­tyk, księ­gowa. Ale nawet przed­sta­wi­ciele tych zawo­dów w obrę­bie swo­jej dzie­dziny zaj­mują sie naj­czę­ściej tylko pew­nym jej wycin­kiem. Niby to dobrze, bo każdy może wybrać to co lubi robić, a w dodatku umie to robić dobrze. Pra­cuje i cała reszta wie­dzy nie jest mu potrzebna. Bo naj­waż­niej­sze w życiu jest zara­bia­nie pieniędzy.

Takie podej­ście do życia jest powszechne. Ciężko więc mają osoby, ktore pasjo­nują się wie­dzą, któ­rzy mają wszech­stronne zain­te­re­so­wa­nia i pre­dys­po­zy­cje do wielu zawo­dów. Według powszech­nego prze­ko­na­nia „jeśli ktoś jest do wszyst­kiego, to jest do niczego”. Trudno być naj­lep­szym w jakiejś dzie­dzi­nie jeśli zain­te­re­so­wa­nia się­gają dalej. Taki czło­wiek jed­nak ma szer­szy ogląd rze­czy­wi­sto­ści i potrafi dużo lepiej ana­li­zo­wać pro­blem, z któ­rym się zde­rzył. Jest podobny do takiego sta­ro­żyt­nego filo­zofa, który prze­cież nie wytwa­rzał żadnych dóbr, nie świad­czył usług, ale był powa­żany i potrzebny. Współ­cze­sny wszech­stronny czło­wiek musi się spe­cja­li­zo­wać, a całą resztę zosta­wić dla sie­bie. Nie­wiele osób go zro­zu­mie, a spora więk­szość będzie wyszydzać.

Czy naprawdę nie ma już miej­sca dla ludzi o szer­szych zain­te­re­so­wa­niach? A może jestem w błę­dzie i widzę świat ina­czej? Cie­kaw jestem Waszej opi­nii i zapra­szam do dyskusji.

Prawo i Ziobrzydliwość

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 13-08-2007

Tagi: , ,

2

Notka krótka, bo szkoda baj­tów. Dla­tego to już koniec wpisu.

„Inteligentni” studenci

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 07-03-2007

Tagi: ,

6

Kolejny wpis z serii nie­zbyt prze­my­śla­nych, ale „od serca” :P

Roz­mowa stu­den­tów (o pracy inży­nier­skiej):
S1: Moja pro­mo­torka strasz­nie się mnie cze­pia o tą pracę!
S2: A co Ci mówiła?
S1: No cze­pia się języka, ucze­piła się wyra­że­nia „akwen wodny”, bo samo słowo „akwen” ozna­cza zbior­nik wodny. Kie­dyś popra­wiała mi „sie” na „się” i wyła­puje lite­rówki. Ach!
S2: No, masa­kra! Porą­bana baba! Dobrze, że mój pro­mo­tor jest wyluzowany.

Nie muszę komen­to­wać… tego bloga czyta tro­chę inna rze­sza stu­den­tów… na szczę­ście :-)

Hip hop

Posted by EChO | Posted in Muzyka | Posted on 07-03-2007

Tagi: ,

5

NIENAWIDZĘ HIP HOPU!!!

Wyjątki od reguły można poli­czyć na pal­cach jed­nej ręki. Nie­stety ten inte­li­gentny hip hop jest mało popu­larny, a jeśli już popu­larny, to słu­chają go mało­laty, które wolą tym szpa­no­wać niż naprawdę słuchać.

Co wię­cej… więk­szość ludzi słu­cha­ją­cych hip hop ma nie­wiel­kie poję­cie o kul­tu­rze języka…

Komunikatorowe boje

Posted by EChO | Posted in Technologia | Posted on 10-01-2007

Tagi: , ,

3

Dzi­siej­szy dzień miał być prze­ło­mowy. Roz­draż­niony pew­nym błę­dem w moim ulu­bio­nym komu­ni­ka­to­rze — Miranda — posta­no­wi­łem prze­siąść się na jakiś inny. Ów błąd nie był jedy­nym argu­men­tem prze­ciw temu komu­ni­ka­to­rowi, był jed­nak pretekstem.

Jak pew­nie wie­cie, Miranda jest mul­ti­ko­mu­ni­ka­to­rem. Sama nie ma żadnego wła­snego pro­to­kołu, lecz obsłu­guje wszel­kie (no, pra­wie wszyst­kie) inne pro­to­koły. Prak­tycz­nie wszystko w niej jest plu­gi­nem, więc bar­dziej zaawan­so­wani użyt­kow­nicy mogą sobie ją skon­fi­gu­ro­wać tak jak chcą. Nie chcę mieć kon­kret­nej funk­cjo­nal­no­ści — wyrzu­cam plu­gina. Chcę inną — ścią­gam plu­gina. Wszystko jest teo­re­tycz­nie piękne i pro­ste. Wszystko do momentu, w któ­rym deve­lo­per uak­tu­al­nia na bie­żąco swoje wtyczki. Tak jest np. z plu­gi­nem do wysy­ła­nia SMSów — mSMS. Od dawna nie jest aktu­ali­zo­wany, a kody źródłowe nie są udo­stęp­nione. Nie mam zamiaru psio­czyć na autora tego plu­gina — to jest jego sprawa. Użyt­kow­nicy Mirandy po pro­stu stra­cili bar­dzo uży­teczną wtyczkę, przy­naj­mniej na jakiś czas.

Miranda w Pol­sce ma swoją spo­łecz­ność sku­pioną wokół ser­wisu www.miranda.kom.pl. Śledzę jej roz­wój od początku ist­nie­nia, prak­tycz­nie nie udzie­la­jąc się. Zwy­kle nie mam potrzeby zada­wa­nia pytań, czy też wypo­wia­da­nia się. Jeśli taka mnie naj­dzie — piszę. Fak­tem jed­nak jest, że admini tego ser­wisu (który głów­nie składa się z forum) robią z Mirandy pro­dukt dla elit. Ponie­kąd mają rację — zwy­kły użyt­kow­nik kom­pu­tera nie będzie się bawił z Mirandą, gdyż po pro­stu nie będzie w sta­nie prze­bić się przez wszel­kie opcje, które trzeba usta­wić, żeby mieć to, co inne komu­ni­ka­tory mają usta­wione domyśl­nie. Szcze­gól­nie, że Miranda nie potrze­buje insta­la­to­rów z zesta­wem wty­czek i tako­wych jest nie­wiele (co wię­cej — są two­rzone przez nie­za­leż­nych od sie­bie deve­lo­pe­rów lub użyt­kow­ni­ków). W pew­nym sen­sie jest to duży plus, ale dla mania­ków, także dla mnie.

Mirandy uży­wam już 4 i pół roku. Czę­sto wyprze­dzała swoją funk­cjo­nal­no­ścią inne komu­ni­ka­tory, ale z cza­sem kon­ku­ren­cja ją wyprze­dziła. Głów­nie dla­tego, że tylko jej sil­nik jest two­rzony przez grono zgra­nych deve­lo­pe­rów. Reszta plu­gi­nów — przez mniej lub bar­dziej zaawan­so­wa­nych pro­gra­mi­stów. Wielu z nich zna się na tym co robi i robi to dobrze. Jeśli jakiś błąd zostaje zgło­szony — reak­cja jest bły­ska­wiczna albo pra­wie bły­ska­wiczna. Drugą stroną medalu są wtyczki, któ­rych auto­rzy mają nie­wiele czasu na ich roz­wój. Są to czę­sto bar­dzo potrzebne i funk­cjo­nalne wtyczki. Wtedy poja­wiają się głosy nie­za­do­wo­lo­nych użyt­kow­ni­ków. Mogli­by­ście (i słusz­nie) pomy­śleć, że tak wła­śnie powinno być. Od tego są pro­gra­mi­ści i użyt­kow­nicy. Jedni nie mogą żyć bez dru­gich. Ale to tylko teo­ria. Środo­wi­sko pol­skiego forum Mirandy jest nega­tyw­nie nasta­wione do użyt­kow­ni­ków zgła­sza­ją­cych swoje uwagi. No chyba, że są to użyt­kow­nicy z foru­mo­wym doświad­cze­niem (lub kobiety). Jak się nie podoba — napisz lep­szego plu­gina. Odpo­wiedź godna Leppera.

Posta­no­wi­łem więc spró­bo­wać innego komu­ni­ka­tora. Na pierw­szy ogień poszedł tlen. Świetny komu­ni­ka­tor — sta­bilny, ze sporą ilo­ścią wty­czek — także sta­bil­nych. Nie jest tak ela­styczny jak Miranda, ale two­rząc wła­sne skiny można wiele osią­gnąć. Usta­wi­łem go sobie zgod­nie z potrze­bami w ciągu 2 godzin. Ma dzia­ła­jące wysy­ła­nie SMSów, ma Tle­no­fona. Nie ma jed­nak dzia­ła­ją­cej obsługi dwóch (z czte­rech) uży­wa­nych przeze mnie pro­to­ko­łów — ICQ i Jab­bera. Cho­ciaż z Jab­bera można (pra­wie) bez pro­ble­mów korzy­stać, to z ICQ już nie da się w ogóle (pomimo wtyczki). Plu­gin do ICQ poka­zuje błąd przy logo­wa­niu i dalej nic się z tym zro­bić nie da. A wra­ca­jąc do Jab­bera — nie ma w plu­gi­nie obsługi trans­por­tów, co uwa­żam za główny jego minus. Z Jab­bera i ICQ nie zamie­rzam prze­stać korzy­stać, więc jest to minus nie do zaakceptowania.

Innym mul­ti­ko­mu­ni­ka­to­rem jest Kon­nekt. Ma też sporo wty­czek i dobry (lep­szy niż w Miran­dzie) sys­tem aktu­ali­za­cji i pobie­ra­nia nowych plu­gi­nów. Zachę­cony tym i moż­li­wo­ścią dosto­so­wa­nia komu­ni­ka­tora do wła­snych potrzeb, zabra­łem się za wstępną kon­fi­gu­ra­cję i uru­cho­mie­nie wszyst­kich 4 pro­to­ko­łów. Wtyczki do ICQ nie zna­la­złem, ale przy­naj­mniej wtyczka jab­be­rowa miała obsługę trans­por­tów i udało mi się pod­łą­czyć do ICQ. Byłoby wszystko OK, gdy­bym po godzi­nie kon­fi­gu­ra­cji mógł cie­szyć się wyglą­dem dosto­so­wa­nym do moich potrzeb — cho­ciaż w czę­ści. Nie mogłem jed­nak — tool­bary na dole (i nie tylko) nie dają się okieł­znać… tracę ochotę na dal­szą kon­fi­gu­ra­cję. Może kie­dyś jesz­cze spró­buję powal­czyć z Kon­nek­tem. Co naj­waż­niej­sze — poczu­łem ochotę na upo­ra­nie się ze wspo­mnia­nym na początku miran­do­wym błę­dem. Po kilku minu­tach odde­chu udało mi się napra­wić błąd — wró­ci­łem star­szej bety sil­nika Mirandy.

Kwe­stia przy­zwy­cza­je­nia? Wier­ność? A może zdrowy roz­są­dek? Nie wiem co dokład­nie spo­wo­do­wało mój powrót do Miro­sławy. Moje dzi­siej­sze boje spo­wo­do­wały jed­nak, że bar­dziej doce­niam to, co ofe­ruje mi Miranda i posta­na­wiam być jej dalej wier­nym :-)

Ortograficzna masakra

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 05-12-2006

Tagi: , , ,

2

Będąc inter­nautą od ponad 8 lat, na co dzień mam kon­takt z ludźmi z całego kraju. Z róż­nych regio­nów, w róż­nym wieku, zaj­mu­ją­cych się róż­nymi pro­fe­sjami. W więk­szo­ści są to ludzie mło­dzi — stu­denci, a cza­sem ucznio­wie. Każdy inter­nauta ma także pośredni kon­takt z innymi bio­rąc udział w dys­ku­sjach w Use­ne­cie czy też na forach. Zauwa­ży­li­ście jak więk­szość pol­skich inter­nau­tów pisze po polsku?

Na pierw­szy ogień pój­dzie orto­gra­fia. Nie jest to mocna strona inter­nau­tów. Pomi­jam już fakt pomi­ja­nia pol­skich zna­ków dia­kry­tycz­nych (co jest coraz rzad­sze wśród mło­dych), ale „żeby” nie pisze się przez „rz”. Dosyć strasz­nie wyglą­dają wyniki z pew­nego zapy­ta­nia w googlach — „(…) spo­śród około 654,000 dla zapy­ta­nia wogule”. W takich wyni­kach kró­lują oczy­wi­ście komen­ta­rze z róż­nych ser­wi­sów, fora dys­ku­syjne oraz blogi — tam, gdzie jest naj­wię­cej mło­dzieży. Jesz­cze kilka lat temu pięt­no­wano takie pisa­nie, szcze­gól­nie w Use­ne­cie. Teraz — pięt­nu­ją­cych jest zbyt mało jak na ogrom dysor­to­gra­fi­ków. Każdy z nich oczy­wi­ście jest w sta­nie poświad­czyć to kwit­kiem z poradni. Kwit­kiem pro­pa­gu­ją­cym leni­stwo języ­kowe. Po co na lek­cjach pol­skiego dyk­tanda, skoro i tak połowa uczniów ma teraz takie zaświadczenie?

Secundo — inter­punk­cja. To, moim zda­niem, naj­więk­sza zmora inter­nau­tów. Napi­sa­nie jed­nego zda­nia bez żadnych zna­ków prze­stan­ko­wych jesz­cze od biedy można znieść. Ale napi­sa­nie całego posta na forum czy też blogu, skła­da­ją­cego się z wielu zdań, jed­nym cią­giem? Masa­kra! Jeśli pró­bo­wa­li­ście kie­dyś prze­czy­tać taki wpis — wie­cie o czym mówię.

Czy wogule sa tu jacys chło­pacy bo ja tak to mam do nich pyta­nie zna­czy do was czy wy lubi­cie pla­sti­kowe lalki bar­bie z tip­sami z głu­pia gadtka i z kilo­gra­mem tapety na gębie pytam sie tak z ciekawosci

Po trze­cie — pisa­nie pseu­do­slan­giem. Czy też zauwa­ży­li­ście, że inter­net ostat­nio jest pełen swe­eeeet zio­mali, kof­fa­nych pshy­ja­ciooł i innych smo­ków wawel­skich? Tak, oto przy­szłość naszego narodu! Może ktoś kie­dyś napi­sze na ten temat pracę dyplomową?

Na koniec zosta­wiam perełkę:

Hey moooOye słJ­tha­śNe looodzJ­sqA! Wjem, JsH DAwno nJe pJsauAM, za co FAS bar­DZo, baRdZ psHe­pra­Aasham. Na peF­Fno TEn­sQnN­njLj­ś­cJE, Ay NOł DaTh (ale shpAn NJe? Ingljsh zJoOOom).

W sHQo­OouC Spox, moYA śReDnJA tho 5.2. CjE­sHY­THa sJem pra­af­fdA MOye QOff­fANe ZJo­mo­oOSje.
ALE, Jaq wjA­dOmO Ocenq NjE soM NAy­wa­shn­je­eeeEy­sheE. WasH­NIeYSh SOm sprA­fY­yYy sER­Do­oOShqOfFe, o tAQ, tHaQ, JA jeSTeM pAan Tjq-TTTAq, a zEeeGAr tho muy ZnaQ. Ło thaq, BBbb­BAR­dZOOo lllo­ooOBbb­bJam ThO­OOO OGloN­dAć.
ALlll­LeEe DO sedna SprAwY psHEFF­fo­Dzonc.…. Z Dawe­edQjeM cora­AAZ dzJwN­JeY. CzY­shbb on mnjEe ooOOn­jQAł? NJE­Da­aaaaf­FNo FfF­cja­łAm moooo poDa­aaaro­wAććć F prE­sEN­Cje QfJo­tqj, QtóR ZeeEEerF­fau­AmMmM fFF mOJM ogróDq„ OTshy­YwJ­ś­cjE z QoshO­NQam i zJeM­joN„„, a On mYy na tHo pOwJe­dzJał, sHE ooooofsHe­Eem, bard­DZo SjEm cje­sHy, alE pre­senTH nje mOshE psHy­Y­onć. I jaqoś THAq… pOLAsU gdzjEśśśśś sOOby i JOosH gggg­go­OOoo nJE fjdZJA­łaM. ŁEeeEeee.……
Mammm thE­rAS Doło­ooOSja­aaaa co jestH bAr­dZo nIe słj­thA­śNe i źLe rOB na ceReN. NaAaa dooof­FO­ooo pod­Th­Shy­Mo­OoyOm mnje jEdynjE WaSH sujt QoOooMm­MEn­tHA­aShYKj.
DzJE­NqyeM WaM z cAłEGO seRdoosHqa!

Jakiś komen­tarz? Bo mi powoli wszystko opada…

Jesienna deprecha?

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 23-11-2006

Tagi:

2

Sam nie wiem jak moż­naby było to nazwać. To co się dzieje dookoła, co się dzieje z moimi bli­skimi, z tym kra­jem, ze mną… Z jed­nej strony wszech­ogar­nia­jący marazm i leni­stwo — to już było. Było śred­nio — jest gorzej. Tylko jakoś nie­ko­niecz­nie z tego powodu chcę się doło­wać. Faj­nie by było stwier­dzić, że mam doła, że potrze­buję bodźca, że w ogóle cze­goś potrze­buję. Nie­stety tak się nie czuję. W ogóle ostat­nio mało czuję. Nie czuję ochoty do pracy (no chyba, że do takich szyb­kich dzia­łań, które dają natych­mia­stowe rezul­taty), nie potra­fię sku­pić się na czymś dłu­żej. Ale humor mam nadal dobry, cho­ciaż tro­chę taki sztucz­nie dobry. Egzystuję.

Moi przy­ja­ciele ostat­nio w nie­naj­lep­szych humo­rach, cho­ciaż róż­nie z tym bywa. Wszy­scy powoli zapa­dają w jesienny sen, z ran­do­mo­wych powo­dów. Naj­gor­sze jest to, że nie rozu­miem takiego stanu rze­czy. Tylko czy muszę rozumieć?

W kraju też nie­naj­le­piej się dzieje. Wypa­dek w kopalni „Halemba” i w związku z tym żałoba naro­dowa wpro­wa­dzona przez pre­zy­denta. W poli­tyce też jakby nieco ciszej, ale to z innego powodu. Już coraz bar­dziej jeste­śmy przy­zwy­cza­jeni do głu­pich pomy­słów i posu­nięć rządu. Już coraz mniej jest osób zasko­czo­nych takim sta­nem rze­czy. W kraju zaduma i marazm.

Nawet google mają wszystko w…

Google anal
Wła­śnie słu­cham: Dianne Reeves — „Wrap­ped Aro­und Your Finger”

„Prawdziwi” programiści

Posted by EChO | Posted in Technologia | Posted on 15-11-2006

Tagi: ,

6

VIM naj­lep­szy! O tak! Po co nam zor­ga­ni­zo­wane środo­wi­sko pro­gra­mi­styczne „wszystko-w-jednym”, skoro możemy sobie go sami stwo­rzyć z poje­dyn­czych ele­men­tów? W końcu pro­gra­mi­sta to nie byle jaki czło­wiek — potrafi wszystko!

gdbPo co Praw­dzi­wemu Pro­gra­mi­ście jakieś środo­wi­sko IDE z wbu­do­wa­nym debug­ge­rem? Prze­cież naj­wy­god­niej­szym spo­so­bem jest skom­pi­lo­wa­nie pro­gramu z opcją –g i przej­ście do gdb. Tam ładnie krok po kroku widzimy jak pro­gram działa. Piszemy komendy, które bar­dzo łatwo zapa­mię­tać i dosta­jemy to co chcemy na ekra­nie. Co? Że poprzed­nia war­tość znik­nęła z ekranu? Prze­cież możemy sobie go prze­su­nąć! Mamy też bar­dzo wygodną histo­rię ostat­nio wkle­py­wa­nych stu dwu­dzie­stu pię­ciu pole­ceń, dzięki któ­rej możemy szybko powtó­rzyć wcze­śniej wpi­sy­waną komendę. Możemy też zoba­czyć war­tość naszej zmien­nej — wystar­czy tylko wpi­sać komendę. Oczy­wi­ście na bie­żąco nie możemy śledzić jej zmian, ale od czego jest histo­ria? Kilka strza­łek w górę i już możemy wyświe­tlić nową zawar­tość zmien­nej. Nie widzimy więk­szego kon­tek­stu kodu źródło­wego? Możemy prze­cież prze­łą­czyć się mię­dzy kon­so­lami… albo wyli­sto­wać kod w oknie debug­gera. Znowu nie widzimy poprzed­nich wyni­ków? Oj, żaden pro­blem — to tylko 3 ekrany powy­żej. A jak komuś się nie podoba, to może sobie w histo­rii poszu­kać i jesz­cze raz wyświe­tlić to co chce. Które to było pole­ce­nie w historii?

vim
W dodatku VIM w pro­sty spo­sób pozwala na pisa­nie skryp­tów, któ­rymi można np. pod­cze­pić do niego kom­pi­la­tor. Wystar­czy tylko wkle­pać pole­ce­nie. Potem ładnie prze­łą­czamy się na kolejną kon­solę i odpa­lamy debug­gera. To takie pro­ste i wygodne. A nie jakieś lamer­skie wci­ska­nie ctrl+f9 czy innych takich.

Praw­dziwy Pro­gra­mi­sta, jeśli cze­goś mu potrzeba, sam to sobie napi­sze. Od pod­staw. No bo lame­rzy tego nie potra­fią i wolą sko­rzy­stać z goto­wych roz­wią­zań. A fe! Praw­dziwy Pro­gra­mi­sta nie czuje się zmę­czony, gdy po kilku dniach i nocach szu­ka­nia błę­dów w swoim sil­niku do wyświe­tla­nia scen z lamer­skiego 3D Stu­dio, w końcu pro­gram je popraw­nie wyświe­tla. W tym cza­sie Zenek odpo­czywa na waka­cjach ze swoją dziew­czyną. A to lamer! Sko­rzy­stał z dar­mo­wego gotowca! Praw­dziwy Pro­gra­mi­sta nigdy nie będzie sfru­stro­wany, gdy następ­nego dnia sil­nik mu się wysy­pie. A tam! Naj­wy­żej nie prze­śpi kolej­nej nocy. W końcu tek­stowy debug­ger jest de best!

Na stu­diach uczą Praw­dzi­wie Pro­gra­mi­stycz­nego podej­ścia. Ansi C to pod­stawa. Czy­sta kon­sola to pod­stawa. Mid­ni­ght Com­man­der zabro­niony (prze­cież jest dla lame­rów). Ileż rado­ści daje zna­le­zie­nie jed­nej nie­do­mknię­tej klamry czy też nie­po­sta­wio­nego śred­nika. Stu­dent musi znać pod­stawy. W końcu pra­co­dawca będzie od niego tych pod­staw wyma­gał. Tak jak two­rze­nia od pod­staw pięć tysięcy trzy­sta sześć­dzie­sią­tego szó­stego sil­nika do wyświe­tla­nia scen z 3D Stu­dio czy też pro­gramu do mno­że­nia macierzy.

Prze­ja­skra­wiam? Tak.

Mam nadzieję na jakie­kol­wiek komen­ta­rze ;-)