Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

Festyn na Placu Orła Białego

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 10-04-2006

Tagi:

0

W sobotę (8 kwiet­nia) poszli­śmy z Agnieszką na Plac Orła Bia­łego, na któ­rym miał być festyn z dwóch oka­zji — odsło­nię­cia odno­wio­nego zabyt­ko­wego pomnika-fontanny oraz inau­gu­ra­cji jar­marku. Zabawa zaczęła się o godzi­nie 11:00, my doszli­śmy kil­ka­na­ście minut póź­niej. Na sce­nie wystę­po­wał już zespół „Sar­maci” z (chyba) Zamo­ścia. Wra­że­nie pra­wie żadne — grali to, co starsi ludzie uznają za naj­więk­sze hity zabaw i potań­có­wek — „Sokoły” i tem podobne pio­senki. Grali prze­cięt­nie, śpie­wali prze­cięt­nie. Na jar­marku kilka więk­szych stra­ga­nów z pamiąt­kami, kata­ry­niarz z papugą… nie zabra­kło też oczy­wi­ście waty cukro­wej czy chleba ze smal­cem (który kosz­to­wał mnie 3zł, a jedną kromkę jadłem 15 minut — miała chyba z pół metra dłu­go­ści). W oddali (jeśli można nazwać „oddalą” kil­ka­dzie­siąt metrów) stał wielki Nep­tun napeł­niony powie­trzem — atrak­cja dla malusz­ków. Zresztą nie tylko to było dla nich atrak­cją. Po placu cho­dziły prze­brane dziew­czyny ofe­ru­jące malusz­kom balo­niki róż­nych kształ­tów, a także chło­paki na szczu­dłach ze szczot­kami do ście­ra­nia kurzu. Po kil­ku­na­stu minu­tach zachciało się nam lodów i… zonk — nie ma otwar­tej lodziarni w pobliżu. Po pół­go­dzin­nym poszu­ki­wa­niu tako­wej lodziarni, wstą­pi­li­śmy w końcu na lody do McD. Zanim dotar­li­śmy z powro­tem, lody były już zje­dzone, a pomnik-fontanna odsło­nięty (prze­ga­pi­li­śmy połu­dnie ;-) ). Po prze­mó­wie­niach, walce ryce­rzy oraz wystę­pie chóru sześć­dzie­się­cio­lat­ków, na scene wszedł zespół cygań­ski — jak dla mnie naj­więk­sza atrak­cja tego dnia, pomimo tego, że nie lubię cygań­skiej muzyki. 3 tań­czące dziew­czyny, dwóch śpie­wa­ją­cych i dwóch tań­czą­cych face­tów — to oni roz­grzali publicz­ność. Naj­cie­kaw­sze było to, że oprócz stan­dar­do­wych cygań­skich utwo­rów (cho­ciaż w cie­kaw­szej aran­ża­cji), grali też nieco inną muzykę. Głosy mieli świetne, tak samo kla­wi­szo­wiec bar­dzo dobry (nawet nieco swin­go­wał i impro­wi­zo­wał). Próbkę ich gra­nia macie tutaj (roz­miar 3,7MB). Nagra­nie było robione na tele­fo­nie, więc jest bar­dzo sła­bej jako­ści, ale da się usły­szeć muzykę bez pro­blemu. Po ich wystę­pie, po zje­dze­niu chleba ze smal­cem oraz kilku kro­kie­tów z dużą ilo­ścią czosnku, pomknę­li­śmy do domku. Zabawa była udana :-)