Wybrane Posty

Politycznie... Ostatnio wydarzeń w kraju nam nie brakuje. Wydarzeń, które mniej lub bardziej związane są z polityką. Katastrofa lotnicza, powódź, wybory, zamieszanie z krzyżem. Wytrzymałość polskiego społeczeństwa...

Czytaj dalej

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Śpiewające szoły

Posted by EChO | Posted in Muzyka | Posted on 04-10-2008

Tagi: , , , , , ,

1

W ocze­ki­wa­niu na obronę, roz­ry­wam się na różné spo­soby, także tele­wi­zyj­nie. Aku­rat tele­wi­zje nie szczę­dzą nam naj­róż­niej­szych pro­gra­mów, w któ­rych mniej lub bar­dziej znane osoby popi­sują się wokal­nie. Z jed­nej strony mamy pro­duk­cję „Jak oni śpie­wają”, którą Pol­sat katuje nas od kilku lat, a akto­rzy z seriali pró­bują wyka­zać się dobrym słu­chem. Z dru­giej - mamy tefa­łe­now­ski „Mam talent”, gdzie pre­zen­tują się nie­znane jesz­cze sze­rzej osoby, nie tylko woka­li­ści. Gdzieś po środku stoi „Fabryka gwiazd”, gdzie gwiaz­dami pró­bują zostać osoby, które nie są takie cał­kiem ano­ni­mowe. Oprócz uczest­ni­ków tych szo­łów, kreują się także człon­ko­wie jury. I podob­nie jak w przy­padku woka­li­stów, także w skła­dach jury są osoby mniej i bar­dziej nada­jące się do tej roli.

Zacznijmy od „mają­cych talent” juro­rów - Agnieszki Chy­liń­skiej, Mał­go­rzaty Forem­niak i Kuby Woje­wódz­kiego. Wra­że­nie ogólne jest pozy­tywne. Chy­liń­ska oka­zała się wraż­liwą i inte­li­gentną jurorką, a jak na pierw­szy kon­takt z tego typu zaję­ciem - debiut bar­dzo udany. Forem­niak… nieco roz­cza­ro­wała, ale nie do końca. Zwy­kle jest naj­bar­dziej logicz­nie myślącą jurorką, naj­bar­dziej sto­no­waną, ale też nie zawsze potrafi poznać się na talen­cie danej osoby. Kuba, jak to Kuba, jest zakrę­cony, ale już nie taki „cięty” jak w Idolu. Jak na razie niczym szcze­gól­nym mnie ta trójka nie zachwy­ciła, ale też nie odrzuca mnie od nich. Nato­miast śpie­wa­jący uczest­nicy potra­fią zachwy­cić. W każ­dym pro­gra­mie jest jedna osoba płci żeńskiej, która wywo­łuje naj­więk­sze emo­cje. Są to rodzące się talenty, u któ­rych widać jesz­cze długą drogę i dużo nauki. Na razie jedy­nym goto­wym śpie­wa­ją­cym talen­tem jest Mate­usz Ziółko i jak na razie jemu kibi­cuję najmocniej.

„Fabryka gwiazd” to nowy twór, który nie­stety zasko­czył mnie nie­pro­fe­sjo­na­li­zmem. Pro­gram, na który wydano miliony i miał być naj­lep­szym szo­łem tej jesieni, bar­dziej dener­wuje niż zachwyca. I to głów­nie z powodu jury. Rozu­miem zapro­sze­nie Kayi (tak to się odmie­nia?), cho­ciaż nawet ona momen­tami wydaje się być głu­cha. Rozu­miem też, że Marek Dut­kie­wicz miał oce­niać inter­pre­ta­cję tek­stu i ogól­nie pew­nie jakieś głęb­sze prze­sła­nie danego wyko­na­nia. Nie­stety jest zupeł­nie bez­barwny i mało pro­fe­sjo­nalny. Jed­nakże udział Mar­cina Bisiorka (Radio ESKA… i już wszystko jasne) i TeDego to kpina… głów­nie z uczest­ni­ków pro­gramu. Ich komen­ta­rze są naj­bar­dziej nie­przy­jemne, szcze­gól­nie, że oni nie są w sta­nie oce­nić tego jak ktoś śpiewa (czego dawali już wie­lo­krot­nie dowód), a jak ste­reo­ty­powo może być postrze­gany. Homo­fo­biczne czy też lekko rasi­stow­skie odzywki miały chyba śmie­szyć, ale raczej ośmie­szają samych wypo­wia­da­ją­cych. W końcu w Pol­sce nie zauważa się umie­jęt­no­ści, tylko kolor skóry czy orien­ta­cję seksualną.

Uczest­nicy tego pro­gramu to zupeł­nie inna histo­ria. Niby są oni wybrani na castin­gach, ale jed­nak dla osób inte­re­su­ją­cych się pol­skimi mło­dymi woka­li­stami, nie są oni tacy nie­znani. Mamy lau­re­atów Szansy na suk­ces - Mar­cina Mali­szew­skiego i Ninę Kodor­ską, a także Mate­usza Krau­twur­sta, który w Szan­sie wystę­po­wał, lecz bar­dziej znany jest jako woka­li­sta świet­nego zespołu The Posi­tive. Z „Drogi do gwiazd” zawę­dro­wała do pro­gramu Mar­tyna Melo­sik, która wraz z sio­strą Dag­marą już od kilku lat śpiewa, cho­ciaż jesz­cze się nie wybiła. Julitę Woś nato­miast można było oglą­dać w jed­nej z edy­cji pol­sa­tow­skiego Baru. Inni uczest­nicy mają swoje zespoły znane lokal­nie, albo weszli do pro­gramu, żeby zro­bić wokół niego szum. Innymi słowy - w tym pro­gra­mie nie szuka się osób, które dopiero roz­po­czy­nają swoją drogę na sce­nie muzycz­nej, ale takich, któ­rzy już coś osią­gnęli. Nie chcę oce­niać ich pomy­słów na przy­szłość, jed­nak mam nadzieję, że pro­gram naprawdę im pomoże, a nie zrobi z nich różo­wych gwiaz­dek pop.

Na koniec zosta­wiam sobie szoł „Jak oni śpie­wają”. Nie będę się roz­pi­sy­wał o śpie­wa­ją­cych akto­rach, bo pre­zen­tują oni bar­dzo różny poziom umie­jęt­no­ści śpie­wa­nia i mogę ich dobór oce­nić jako cał­kiem ok. W każ­dej edy­cji poka­zuje się kil­koro zna­nych akto­rów, któ­rzy z powo­dze­niem mogliby tro­chę namie­szać w muzyce. I zazwy­czaj się to udaje. Jed­nak naj­moc­niej­szą stroną tego pro­gramu jest jury, a wła­ści­wie dwie jurorki, które mają tam naj­wię­cej do powie­dze­nia. I w prze­ci­wień­stwie do juro­rów z innych pro­gra­mów, wie­dzą co mówią. Wyjątki oczy­wi­ście się zda­rzają, np. przy­my­ka­nie oczu, a raczej uszu w cza­sie „popi­sów” akto­rów star­szej daty, któ­rzy pomimo nie­wąt­pli­wego aktor­skiego talentu, śpie­wać nie powinni. Zachwyt jury nad nimi jest dla mnie nie­zro­zu­miały, ale to jedyny man­ka­ment. Zarówno Edyta Gór­niak, jak i Ela Zapen­dow­ska sły­szą bar­dzo dobrze i potra­fią pro­fe­sjo­nal­nie oce­nić umie­jęt­no­ści uczest­ni­ków. Może nie jest to zawsze medialne (szcze­gól­nie w przy­padku Eli), ale jest to naj­bar­dziej uczci­wie posta­wiona sprawa.

Naj­wy­raź­niej nie znam zbyt dobrze zasad two­rze­nia pro­gra­mów, które się dobrze sprze­dają, ale znam się na muzyce i zależy mi na tym, żeby jej poziom w naszym kraju był wysoki. Wiem, że takie pro­gramy mogą się przy­czy­nić do pro­mo­cji praw­dzi­wych talen­tów i jesz­cze mło­dzień­czo wie­rzę w to, że „Mam talent” czy „Fabryka gwiazd” pomoże zmie­nić pol­ski rynek muzyczny w pozy­tywny spo­sób. Dobrym roz­wią­za­niem byłoby zacho­wać for­mułę „Fabryki” i zatrud­nić tam juro­rów z „Jak oni śpie­wają”, a szcze­gól­nie Elę, która według nie­daw­nych zapew­nień miała brać udział w tym przed­się­wzię­ciu. Potrzebny jest więk­szy wkład pro­fe­sjo­na­li­stów, a mniej­szy samej publicz­no­ści. Dobrym przy­kła­dem jest tutaj „Szansa na suk­ces”, która od kil­ku­na­stu lat z powo­dze­niem pro­muje bar­dzo dobrych woka­li­stów… i to bez pomocy smsów i teleaudio.