Wybrane Posty

Politycznie... Ostatnio wydarzeń w kraju nam nie brakuje. Wydarzeń, które mniej lub bardziej związane są z polityką. Katastrofa lotnicza, powódź, wybory, zamieszanie z krzyżem. Wytrzymałość polskiego społeczeństwa...

Czytaj dalej

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Errata do artykułu o herbacie

Napisał EChO w kategorii Kulinaria 16 paź 2007

Tagi: , ,

2

Pisząc nie­dawno arty­kuł o parze­niu her­baty, w jed­nym przy­padku zbyt­nio zge­ne­ra­li­zo­wa­łem. Opi­su­jąc czer­woną her­batę, wsa­dzi­łem pu-erh i oolonga do jed­nego worka, a to jest błąd. Te dwa rodzaje mocno się od sie­bie róż­nią, cho­ciaż ich zapa­rza­nie jest bar­dzo podobne. Błąd ten jest już napra­wiony w rze­czo­nym arty­kule, a żeby nie szu­kać za dużo - wkle­jam tutaj dodany fragment.

Her­bata czer­wona (oolong) - kie­dyś dość popu­larna w Pol­sce, teraz rza­dziej dostępna. Ten rodzaj jest krótko fer­men­to­wany, dodat­kowo przed fer­men­ta­cją listki są umiesz­czane w wikli­no­wym koszu i potrzą­sane tak, żeby dopro­wa­dzić do otar­cia ich brze­gów.
Ten rodzaj her­baty parzymy ok. 5 minut w tem­pe­ra­tu­rze 90-95C, sypiąc 1 łyżeczkę liści na filiżankę.

Mrożona herbata po mojemu

Napisał EChO w kategorii Kulinaria 20 wrz 2007

Tagi: , ,

0

herbatkaKon­ty­nu­ując her­ba­ciany wątek, zapre­zen­tuję mój prze­pis na her­batkę mro­żoną. Jest już wrze­sień, zaczyna się robić zimno, ale cią­gle mam nadzieję na cie­płą złotą jesień w tym roku. Taki napój jest zna­ko­mi­tym orzeź­wie­niem nie tylko na gorące dni.

Czego potrze­bu­jemy?

  • czy­stej zie­lo­nej her­baty liściastej
  • her­baty czer­wo­nej pu-erh (zwy­kła lub cytrynowa)
  • cytryny i/lub limonki
  • miodu
  • goź­dzi­ków

Parzymy zie­loną her­batę przez 2 minuty, żeby była orzeź­wia­jąca i nie stała się gorzka. Czer­woną her­batę parzymy 7-8 minut i dole­wamy do zie­lo­nej. Sto­su­nek ilo­ści tych her­bat powi­nien być 2:1 dla zie­lo­nej (czyli 2/3 zie­lo­nej, 1/3 czer­wo­nej). Tak przy­go­to­waną gorącą mie­szankę sło­dzimy mio­dem (naj­le­piej dobrać słod­kość do wła­snych upodo­bań). Następ­nie wrzu­camy kilka pla­ster­ków cytryny i limonki ze skórką, a na koniec kilka goź­dzi­ków. Całość możemy robić w garnku, który potem odsta­wiamy do osty­gnię­cia. Poda­wać naj­le­piej w więk­szej szklance, którą napeł­niamy do 1/3 lodem.

Ten eks­pe­ry­ment udał mi się za pierw­szym razem - her­batka zasma­ko­wała mi i mojej rodzince. Zapra­szam do eks­pe­ry­men­to­wa­nia z róż­nymi dodat­kami albo nawet z innymi rodza­jami her­baty. Jeśli macie wła­sne prze­pisy na takie napoje - zapra­szam do wpi­sy­wa­nia ich w komentarzach.

Herbata - co i jak

Napisał EChO w kategorii Kulinaria 02 wrz 2007

Tagi: , ,

0

Her­bata jest napo­jem, który towa­rzy­szy nam na co dzień. Nie­wiele jest jed­nak osób, które przy­wią­zują wagę do tego co i jak piją. Kupu­jemy eks­pre­sówki, her­batki sma­kowe, czy też zio­łowe. Kie­dyś na porządku dzien­nym były tanie her­baty gra­nu­lo­wane, mocne i gorz­kie. Na szczę­ście są one coraz mniej używane.

Jeśli myśli­cie, że o her­ba­cie nie ma co pisać, że jest to napój banalny - bar­dzo się myli­cie. Nie będę już wspo­mi­nał o azja­tyc­kich cere­mo­niach picia her­baty, czy też czcze­niu tego napoju pra­wie jak nek­taru bogów. Warto jed­nak wie­dzieć co należy zro­bić, żeby z tego napoju wydo­być mak­si­mum jego war­to­ści sma­ko­wych i odżywczych.

Krzew her­ba­ciany ma tylko 2 odmiany - chiń­ska (Camel­lia sinen­sis) oraz asam­ska (Camel­lia assa­mica). O róż­no­rod­no­ści typów her­baty świad­czą inne czyn­niki - rodzaj zbie­ra­nych liści (i spo­sób obcho­dze­nia się z nimi), czy też czyn­no­ści, któ­rym pod­le­gają liście w dal­szym pro­ce­sie (susze­nie, fer­men­ta­cja, pra­że­nie). Każdy z rodza­jów her­baty rzą­dzi się wła­snymi pra­wami parzenia.

Her­bata czarna - naj­po­pu­lar­niej­sza odmiana, przy­naj­mniej w Euro­pie. Jest ona skrę­cana, fer­men­to­wana i suszona.
Do parze­nia sypiemy jedną łyżeczkę (ok. 2,5-3g) tej her­baty na fili­żankę (200-250ml), a zale­wamy wodą pra­wie wrzącą, czyli ok. 95C (woda dopiero co zago­to­wana w czaj­niku elek­trycz­nym nadaje się w sam raz). Co ważné (i to w parze­niu wszyst­kich rodza­jów her­baty) - parzymy ją w dzbanku, który musimy pod­grzać, naj­le­piej prze­płu­ku­jąc ją wrząt­kiem przed wsy­pa­niem her­baty. Czarną her­batę parzymy 3-5 minut - 3-minutowa pobu­dza, 5-minutowa uspokaja.

Her­bata zie­lona - nie pod­lega fer­men­ta­cji, lecz jedy­nie susze­niu. Pije się ją głów­nie we wschod­niej Azji, cho­ciaż jej popu­lar­ność u nas wzra­sta ostat­nimi czasy.
Żeby ją dobrze zapa­rzyć, nie możemy iść po linii naj­mniej­szego oporu i zalać jej wrząt­kiem. Woda powinna mieć około 70-80C, a her­baty na fili­żankę nieco wię­cej - pół­to­rej łyżeczki (ok. 5g). Parzymy tylko 2-3 minuty, gdyż parzona dłu­żej staje się gorzka i traci swój smak. Nie­które odmiany zie­lo­nej, np. japoń­ską Ban­chę parzy się tylko minutę.

Her­bata czer­wona (pu-erh) - także coraz bar­dziej popu­larna u nas, szcze­gól­nie pu-erh.
Podob­nie jak czarną, parzymy 1 łyżeczkę na fili­żankę, pra­wie wrząt­kiem (95C), lecz nieco dłu­żej - do 7 minut. Pu-erh jest znany jako her­bata „na odchu­dza­nie”, lecz nie prze­sa­dzajmy z tą wła­ści­wo­ścią. Fak­tycz­nie pomaga ona spa­lać tłuszcz, gdy jest pita w ilo­ści co naj­mniej 1 litr dziennie.

Her­bata czer­wona (oolong) - kie­dyś dość popu­larna w Pol­sce, teraz rza­dziej dostępna. Ten rodzaj jest krótko fer­men­to­wany, dodat­kowo przed fer­men­ta­cją listki są umiesz­czane w wikli­no­wym koszu i potrzą­sane tak, żeby dopro­wa­dzić do otar­cia ich brze­gów.
Ten rodzaj her­baty parzymy ok. 5 minut w tem­pe­ra­tu­rze 90-95C, sypiąc 1 łyżeczkę liści na filiżankę.

Her­bata biała (Pai Mu Tan) - mało znana u nas, lecz ceniona w Azji. Powstaje z mło­dych pącz­ków krzewu, zbie­ra­nych wio­sną. Następ­nie listki pod­daje się susze­niu.
Postę­pu­jemy z nią podob­nie jak z zie­loną. Pół­to­rej łyżeczki na fili­żankę, zale­wamy prze­stu­dzoną wodą (70-80C), ale parzymy ok. 7 minut.

Her­bata żółta - jesz­cze mniej znana niż biała. Powstaje w wyniku krót­kiej fer­men­ta­cji liści her­baty wyso­kiego gatunku, po czym jest suszona. Jest to rary­tas, pro­du­ko­wany tylko w Chi­nach i bar­dzo trudno dostępny w skle­pach w Euro­pie.
Żółtą her­batę parzy się tylko raz, wodą o tem­pe­ra­tu­rze 90C, przez około 3 minuty. Jej smak jest bar­dzo sub­telny i deli­katny, nie­po­rów­ny­walny z innymi.

Inna cie­kawa her­bata to Lap­sang souchong, czyli her­bata wędzona na drze­wie sosno­wym lub cedro­wym. Ma mocny, spe­cy­ficzny smak i zapach. Jest bar­dzo czę­sto pita z mle­kiem. Parzy się ją tak samo jak czarną.

Her­batę powinno się pić bez cukru, czy­stą lub z dodat­kami (cyna­mon, imbir, kar­da­mon) - w zależ­no­ści od wła­snych upodo­bań. Można też pić czarną, mocną her­batę po angiel­sku, czyli z mle­kiem. Należy jed­nak pamię­tać, że to her­batę wlewa się do mleka, a nie odwrotnie.

To są pod­sta­wowe metody parze­nia her­baty. Jed­nak każdy miło­śnik tego napoju powi­nien sam dosto­so­wać jego smak do swo­ich upodo­bań. Jak mawiał słynny japoń­ski mistrz Rikyu - „Przy­go­to­wuj her­batę z wody czer­pa­nej z nie­zmie­rzo­nych głę­bin twego serca, wtedy her­bata sta­nie się praw­dzi­wym prze­ży­ciem”. Tego wła­śnie Wam życzę. Zapra­szam też do podzie­le­nia się Waszymi ulu­bio­nymi rodza­jami her­baty w komentarzach.

reward plArty­kuł ten umie­ści­łem też w ser­wi­sie eioba.pl, gdzie został wyróż­niony jako „Arty­kuł dnia” icon smile

Prawo i Ziobrzydliwość

Napisał EChO w kategorii Społeczeństwo 13 sie 2007

Tagi: , ,

2

Notka krótka, bo szkoda baj­tów. Dla­tego to już koniec wpisu.

Ulubione: Blogi o WWW

Napisał EChO w kategorii Technologia 28 lip 2007

Tagi: , , ,

0

Tym postem otwie­ram pewną serię, w któ­rej będę przed­sta­wiał moje ulu­bione ser­wisy - warte pole­ce­nia i czę­stego odwie­dza­nia. Dzi­siaj pokrótce przy­bliżę Wam strony, które trak­tują o wsze­la­kich aspek­tach ser­wi­sów WWW - od webma­ste­ringu i usa­bi­lity, przez newsy o nowych łebdwa­ze­ro­wych pro­jek­tach, aż po pry­watne blogi z pora­dami i ciekawostkami.

Pol­skie

Anty­Web [http://antyweb.pl/]
Blog Grze­go­rza Mar­czaka, trak­tu­jący głów­nie o por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych - pol­skich i zagra­nicz­nych, a także o cie­ka­wost­kach na rynku nowych tech­no­lo­gii. Posty są zgrab­nie pisane, cza­sem z wła­snymi prze­my­śle­niami. Jest to cie­kawe źródło infor­ma­cji przede wszyst­kim o pol­skich zaso­bach web 2.0. Blog jest czę­sto aktu­ali­zo­wany, co jest spo­rym plusem.

Blog Pio­tra Koniecz­nego [http://blog.konieczny.be/]
Cie­kawe notki, pisane mniej regu­lar­nie, lecz zawsze na wyso­kim pozio­mie. Od hac­kingu i bez­pie­czeń­stwa, przez prze­glą­darki (głów­nie Opera), ser­wisy inter­ne­towe, aż po rów­nie cie­kawe oso­bi­ste spostrzeżenia.

Porad­nik webma­stera [http://poradnikwebmastera.blox.pl/html]
Blog Pawła Wim­mera - chyba nie spo­sób się nie zetknąć z tym nazwi­skiem icon smile . Nazwa bloga może nie do końca odzwier­cie­dla tema­tykę, cho­ciaż także sporo jest tu postów o sze­roko poję­tym webma­ste­ringu, ser­wi­sach inter­ne­to­wych i nowych tech­no­lo­giach, pisa­nych w miarę regu­lar­nie. Autor pisze także cza­sem notki bar­dziej oso­bi­ste i poli­tyczne - przy obec­nej sytu­acji wcale się temu nie dzi­wię icon wink

Per­fec­tion or Vanity? [http://perfectionorvanity.com/]
Piotr Petrus (Rid­dle) też jest z pew­no­ścią znany inter­nau­tom inte­re­su­ją­cym się webma­ste­rin­giem. Tym razem posty są bar­dziej tech­niczne, opi­su­jące roz­wią­za­nia czę­sto poja­wia­ją­cych się pro­ble­mów przy two­rze­niu stron. Dosko­nałe (lub cza­sem mniej dosko­nałe) roz­wią­za­nia w Java­Scrip­cie, (x)htmlu i innych tech­no­lo­giach. Szkoda tylko, że tak rzadko ostat­nio pisze.

The­Tar­Pit [http://dezinformacja.org/tarpit/]
Tym razem spe­cja­li­sta od Seman­tic Web i inży­nie­rii opro­gra­mo­wa­nia. Autor - Michał Świąt­kie­wicz - podob­nie jak Rid­dle przed­sta­wia różné tech­niczne roz­wią­za­nia webma­ster­skie, cho­ciaż głów­nie w tema­cie SW. Rzadko pisane, lecz zawsze ciekawe.

Web 2.0 [http://web20.pl/]
Jak sama nazwa wska­zuje - blog o web 2.0, pro­wa­dzony przez Seba­stiana Kwiet­nia. Głów­nie o pol­skim web 2.0 i tren­dach w inter­ne­cie. Także nie­re­gu­larny, lecz czę­sto jest cie­ka­wym uzu­peł­nie­niem innych blo­gów w tej tematyce.

Webusability.pl [http://www.webusability.pl/]
Pro­fe­sjo­nalny (jak dla mnie) blog o uży­tecz­no­ści. Pro­wa­dzi go Tomek Kar­watka, z któ­rym kie­dyś przez pewien czas współ­pra­co­wa­łem przy maga­zy­nie NoName.

WebAu­dit [http://webaudit.pl/blog/]
Robert Drózd także pisze o uży­tecz­no­ści ser­wi­sów inter­ne­to­wych. Cie­kawe, pro­fe­sjo­nalne podej­ście do usa­bi­lity, mar­ke­tingu inter­ne­to­wego i nowych tech­no­lo­gii. Fajne uzu­peł­nie­nie dla webusability.pl.

Zagra­niczne

Masha­ble [http://mashable.com/] oraz Tech­Crunch [http://www.techcrunch.com/]
Dwa podobne do sie­bie ser­wisy z dużą ilo­ścią new­sów doty­czą­cych nowych ser­wi­sów inter­ne­to­wych. Masha­ble jed­nak głów­nie sku­pia się na wszel­kiego rodzaju spo­łecz­no­ściach, a Tech­Crunch także ogól­nie na nowych tech­no­lo­giach. Czę­sto jed­nak mają w tym samym cza­sie te same newsy. Pod­stawa dla mania­ków NT.

Life­hac­ker [http://lifehacker.com/]
Tro­chę innego typu ser­wis, gdyż nie sku­pia się tylko na inter­ne­cie. Prze­czy­tać w nim można wsze­la­kie porady dla użyt­kow­ni­ków kom­pu­te­rów. Opi­suje ser­wisy spo­łecz­no­ściowe i nie­spo­łecz­no­ściowe, nowe pro­gramy kom­pu­te­rowe, porady odno­śnie sys­te­mów ope­ra­cyj­nych, ale także życiowe (np. jak zro­bić łapkę na muchy icon wink ). Kilka(naście) postów dziennie.

To są naj­cie­kaw­sze ser­wisy, które prze­glą­dam regu­lar­nie (czyt. zapy­chają mi regu­lar­nie czyt­nik RSSów icon wink ). Zna­cie jakieś inne godne pole­ce­nia blogi? A może macie wła­sne prze­my­śle­nia co do tych opi­sy­wa­nych przeze mnie? Pisz­cie śmiało w komen­ta­rzach. Zapraszam!

Moje pomysły na udoskonalenie narzędzi CASE

Napisał EChO w kategorii Technologia 16 lip 2007

Tagi: ,

0

Więk­szość pro­gra­mi­stów pra­cuje wyko­rzy­su­jąc te narzę­dzia, inni ich nie uży­wają z róż­nych przy­czyn, ale wie­dzą o co cho­dzi. Tym, któ­rzy nie wie­dzą podaję krótką i strawną defi­ni­cję, żeby wie­dzieli o czym jest ten arty­kuł i ewen­tu­al­nie prze­stali go czy­tać icon smile

Narzę­dzia CASE (czyli Com­pu­ter Aided Software Engi­ne­ering lub Com­pu­ter Aided Sys­tem Engi­ne­ering) to sys­temy kom­pu­te­rowe, prze­zna­czone do wspo­ma­ga­nia ruty­no­wych czyn­no­ści pro­cesu two­rze­nia opro­gra­mo­wa­nia. Dzięki nim pro­jekty two­rzy się dokład­niej, a praca nad dia­gra­mami, spraw­dza­nie ich popraw­no­ści oraz śledze­nie wyko­na­nych testów jest prost­sze i szybsze.

Pro­log
Wiele CASE’ów, szcze­gól­nie tych dar­mo­wych, ma słabą funk­cjo­nal­ność. Inne – zazwy­czaj te komer­cyjne – zbyt dużą jak na prze­cięt­nego pro­gra­mi­stę. Nie­które sys­temy ogra­ni­czają się do two­rze­nia dia­gra­mów UML, mode­lo­wa­nia baz danych, czy też pro­stego gene­ro­wa­nia sza­blonu kodu i sche­ma­tycz­nych doku­men­ta­cji. Reverse engi­ne­ering jest rzad­ko­ścią, cho­ciaż np. Sta­rUML sobie z tym radzi. W innych „sys­te­mach” widzimy prze­rost formy nad tre­ścią, cho­ciażby taki Visio, który z zało­że­nia miał być dla nas czymś w rodzaju CASE (cho­ciaż de facto nim nie jest). Czy można stwo­rzyć ide­alne roz­wią­za­nie dla wszyst­kich? Teo­re­tycz­nie nie, ale czemu nie spróbować?

Praw­dziwa modu­ło­wość
Sporą popu­lar­no­ścią wśród mło­dych infor­ma­ty­ków cie­szą się pro­gramy, które można dosto­so­wy­wać do swo­ich potrzeb. Dla infor­ma­tycz­nych laików jest to spory minus, gdyż czę­sto liczba opcji takiego pro­gramu prze­kra­cza moż­li­wo­ści opa­no­wa­nia przez takiego śmier­tel­nika. Jed­nak dla zapa­leńca, który chce dopie­ścić pro­gram do gra­nic, jest to roz­wią­za­nie ide­alne. Bar­dzo dobrym przy­kła­dem takiego podej­ścia jest komu­ni­ka­tor inter­ne­towy Miranda. Samo jądro Mirandy w głów­nej mie­rze służy do obsługi plug-inów oraz zapew­nia pod­sta­wowe metody do obsługi komu­ni­ka­tora, z któ­rych korzy­stają deve­lo­pe­rzy piszący wtyczki. Dzięki temu użyt­kow­nik ma do wyboru kil­ka­set wty­czek, które wzbo­ga­cają komu­ni­ka­tor o kon­kretne funk­cje. Z takiego roz­wią­za­nia korzy­sta się coraz czę­ściej, lecz zazwy­czaj w ogra­ni­czo­nym stop­niu. Wtyczki do zwy­kłych pro­gra­mów popra­wiają jego funk­cjo­nal­ność w nie­wiel­kim stop­niu. W tym przy­padku każda funk­cja jest oddziel­nym plug-inem. Oddziel­nie mamy okienko roz­mowy, oddziel­nie listę kon­tak­tów, oddziel­nie histo­rię. Każda z tych wty­czek ma zazwy­czaj sporo opcji do samo­dziel­nego usta­wie­nia i dosto­so­wa­nia. Na podob­nej zasa­dzie działa odtwa­rzacz muzyczny Foobar. I cho­ciaż wtyczki do niego są nieco bar­dziej ogra­ni­czone, to moż­li­wość wła­snej kon­fi­gu­ra­cji jest ogromna.

Dla­czego by nie zasto­so­wać podob­nego roz­wią­za­nia w przy­padku sys­te­mów CASE? Prze­cież nie każdy pro­gra­mi­sta musi korzy­stać ze wszel­kich modu­łów stan­dar­do­wego CASE’a. Poza tym pod­czas two­rze­nia pew­nego pro­jektu, różné osoby mają różné zada­nia do wyko­na­nia. Po co im więc ten sam zestaw funk­cji w CASE’ie? Można taki sys­tem roz­bić na duże, nie­za­leżné moduły, które obsłu­gują jedną poważną funk­cjo­nal­ność, a do każ­dego z tych modu­łów mogli­by­śmy doda­wać pomniej­sze udo­god­nie­nia. Przy­kła­dowo – jeden z naj­waż­niej­szych (w tym wypadku) modu­łów to Moduł Importu/Eksportu. Jest szcze­gól­nie ważny, gdyż dzięki niemu moż­liwa jest wymiana danych mię­dzy róż­nymi pro­gra­mami, a nawet mię­dzy oso­bami pra­cu­ją­cymi na naszym ide­al­nym CASE’ie, tylko róż­nie skon­fi­gu­ro­wa­nym. Do tego modułu możemy doda­wać obsługę kolej­nych for­ma­tów prze­sy­ła­nia danych, a także różną obsługę wymiany danych (np. za pomocą usta­lo­nego pro­to­kołu sie­cio­wego). Inny przy­kład – two­rze­nie dia­gra­mów w róż­nych stan­dar­dach. Jeśli osoba A potrze­buje do pracy tylko pew­nego nie­wiel­kiego zestawu dia­gra­mów – po co mu cała reszta? Skoro jest od wielu lat ten­den­cja do jak naj­węż­szej spe­cja­li­za­cji, to wiel­kie kom­bajny „do wszyst­kiego” są zbędne. W dodatku zaj­mują nie­ba­ga­telną ilość zaso­bów systemu.

Cechy i funk­cje ide­alne
Dla mnie, jako stu­denta infor­ma­tyki, ważną cechą doty­czącą jakie­go­kol­wiek pro­gramu jest jego dar­mo­wość i otwar­tość. Otwar­tość jest szcze­gól­nie ważna przy zało­że­niu, że każdy bar­dziej zaawan­so­wany pro­gra­mi­sta mógłby do takiego CASE’a napi­sać swój wła­sny moduł czy plug-in.

Z otwar­to­ścią wiąże się także wie­lo­plat­for­mo­wość takiego pro­gramu. Chciał­bym mieć moż­li­wość pracy na nim zarówno pod Win­dow­sem, jak i Linuk­sem (a może nawet MacOS’em?).

Intu­icyj­ność obsługi jest rów­nież ważna. Popra­wia z pew­no­ścią ergo­no­mię, a zatem także szyb­kość pracy. Wszel­kie menu, kla­wi­szo­lo­gia i inne paski narzę­dziowe powinny być w 100% kon­fi­gu­ro­walne przez użytkownika.

Wie­lo­stan­dar­do­wość. Jest to ważné, gdyż różni ludzie mają różné przy­zwy­cza­je­nia i wła­sne ozna­cze­nia w dia­gra­mach. Każdy użyt­kow­nik naszego CASE’a powi­nien mieć moż­li­wość dosto­so­wa­nia stan­dar­dów do sie­bie, a jed­no­cze­śnie powi­nien mieć moż­li­wość kon­wer­sji tych dia­gra­mów do postaci wygod­nej dla współ­pra­cow­ni­ków. Taka kon­wer­sja powinna prze­bie­gać auto­ma­tycz­nie pod­czas wymiany danych z innymi pra­cow­ni­kami przy danym projekcie.

Dla nowych użyt­kow­ni­ków CASE’a przy­dałby się roz­bu­do­wany i „inte­li­gentny” help. Z jed­nej strony coś na kształt pod­ręcz­nika użyt­kow­nika (jeśli ktoś lubi tego typu publi­ka­cje), a z dru­giej strony – pod­po­wie­dzi w cza­sie rze­czy­wi­stym. Oczy­wi­ście w pełni kon­fi­gu­ro­walne i zaim­ple­men­to­wane jako osobny plug-in do danego modułu. Zaawan­so­wany użyt­kow­nik może go więc wyłą­czyć i nie obcią­żać nie­po­trzeb­nie zaso­bów systemu.

Gene­ra­tor kodu i środo­wi­sko pro­gra­mi­styczne. Wiele środo­wisk pro­gra­mi­stycz­nych (np. Eclipse) ma moż­li­wość roz­bu­dowy o ele­menty obsługi UMLa czy też innych skład­ni­ków stan­dar­do­wego CASE’a. Można więc zro­bić odwrot­nie. Jed­nym z modu­łów naszego CASE’a byłoby wła­śnie środo­wi­sko pro­gra­mi­styczne (IDE) dla kon­kret­nego języka pro­gra­mo­wa­nia. Wtedy gene­ra­tor kodu byłby dopa­so­wany ide­al­nie do tego środo­wi­ska, a co za tym idzie – unik­nę­li­by­śmy dziw­nej nad­mia­ro­wo­ści kodu i pro­ble­mów zwią­za­nych z bra­kiem kon­kret­nych nagłów­ków czy innych wyma­ga­nych dekla­ra­cji w programie.

Epi­log
Są różni pro­gra­mi­ści, z róż­nymi pomy­słami i przy­zwy­cza­je­niami. Obecne narzę­dzia CASE w pew­nym stop­niu narzu­cają nam wła­sny spo­sób obsługi. Bar­dzo czę­sto wpływa to nega­tyw­nie na nasta­wie­nie pra­cow­nika, a co za tym idzie – na jakość i szyb­kość jego pracy. Two­rząc CASE’a zgod­nego z powyż­szymi pomy­słami, mamy moż­li­wość przy­naj­mniej czę­ścio­wego wyeli­mi­no­wa­nia tego problemu.

Pilskie szaleństwo

Napisał EChO w kategorii Osobiste 13 lip 2007

Tagi: ,

3

Wyjazd do Piły oka­zał się udany, pomimo nie­cie­ka­wej pogody. Przede wszyst­kim była to zasługa ludzi, któ­rzy razem ze mną zaży­wali let­niego agro­od­po­czynku - Ewci, Pau­liny i gospo­da­rza Leszka.

Po fatal­nej i męczą­cej podróży pocią­giem, dotar­li­śmy z Ewcią do celu. Zabra­li­śmy po dro­dze Pau­linkę i poje­cha­li­śmy z Lesz­kiem i jego tatą do ich domu. Posia­dłość spora, lecz nie było czasu, żeby to od razu oba­dać. To zna­czy czas był, ale chęci nie - zmę­cze­nie góro­wało nad ochotą. Po wyle­ni­wie­niu się i poła­po­ta­niu, w końcu wyszli­śmy na spa­cer po posia­dło­ści. Trawa, rzeka, krowy, lekki kapu­śnia­czek… świetny klimat.
widok

Tak więc pierw­szy dzień spę­dzi­li­śmy głów­nie na poga­węd­kach, jedze­niu, gra­niu w tri­viala i odsy­pia­niu. Trzeba było w końcu nabrać sił na dzień drugi, będący pod zna­kiem wycieczki po Pile. W końcu cen­trum mia­sta też może być eks­cy­tu­jące… icon smile

… a jeśli wygląda tak, to już w ogóle…
park
park2

Oj tak! Park był nie­sa­mo­wity! Nawet cmen­tarz cen­tralny w Szcze­ci­nie się chowa! Kamil oczy­wi­ście wyko­rzy­stał oka­zję, żeby się poprzy­tu­lać z Ewcią.
kamil ewa
kamil ewa2

Następ­nie spo­tka­li­śmy wiewiórkę…
wiewiorka

… oraz kaczkę, która poznaw­szy sytu­ację poli­tyczną w Pol­sce, naj­wy­raź­niej zasta­na­wiała się co ze sobą począć.
kaczka

Chcie­li­śmy także wysi­lić się inte­lek­tu­al­nie. I zro­bi­li­śmy to. Tak nam chyba zostało do dzisiaj.
mina paulina
mina ewa
mina leszek
mina kamil

Zdję­cia trzeba było obej­rzeć, naturalnie.
ogladamy+zdjecia

Po wyj­ściu z parku, uda­li­śmy się w stronę zapo­wia­da­nego przez ponad dobę domku Sta­szica, przy któ­rym oczy­wi­ście musie­li­śmy wyko­nać odpo­wied­nie miny. No bo My to My! icon smile
domek staszica

Drugą część dnia spę­dzi­li­śmy na leniu­cho­wa­niu oraz gril­lo­wa­niu. Sma­ko­wi­cie, prawda?
grill

Trzeci dzień, oprócz lazy­ingu, spę­dzi­li­śmy nad rzeką - pró­bu­jąc wymi­jać kro­ple desz­czu, które pró­bo­wały w nas tra­fić - nie­sku­tecz­nie. Gwiazdą popo­łu­dnia był Misiu,
misiu1

który miał swoje 5 minut na drze­wie, jako Król Miś.
misiu2

Tak też prze­bie­gła wizyta w Schne­ide­muhlu.
A fotki zawdzię­czamy Pau­lince
aparat paulina
oraz Lesz­kowi
aparat leszek

Jak Leszek nas jesz­cze zaprosi, to chęt­nie wybiorę się jesz­cze raz - może pogoda tym razem nas milej zaskoczy?

Blogaczowe zmianochy

Napisał EChO w kategorii Osobiste 06 lip 2007

Tagi: ,

0

Jako, że ostat­nio odpo­czy­wam, waka­cjuję i takie tam, zachciało mi się lekko uspraw­nić bloga. Co nieco poprze­su­wać, pozmie­niać, upięk­szyć, dodać kilka funk­cjo­nal­no­ści. A skoro Pau­lina napi­sała o tym posta - czemu ja miał­bym nie napi­sać? icon smile

Jakie zmiany już zostały wprowadzone?

  • lek­kie dopa­so­wa­nie kolo­rów i czcionek
  • zmiana obsługi RSSów na Feed­Bur­nera (dotych­cza­so­wych RSSo­wych sub­skry­ben­tów pro­szę o ponowną sub­skryp­cję kanału)
  • doda­nie powia­da­mia­czy (ema­ilowy oraz wid­get do Opery)
  • doda­nie minia­tu­rek czy­ta­czy bloga, zare­je­stro­wa­nych na MyBlo­gLog
  • zmiana listy tagów na fajną chmurkę
  • zmiana pod­po­sto­wego doda­wa­cza (do róż­nych agre­ga­to­rów treści)

Co jesz­cze Tu Du?

  • roz­wi­jalna treść posta na stro­nie głów­nej bloga (ajak­sik się kłania)
  • dopa­so­wa­nie kolo­ry­styki do przy­go­to­wy­wa­nej nowej szaty gra­ficz­nej mojej strony domowej

Jeśli coś się Wam nie podoba (lub ewen­tu­al­nie podoba) na blogu, pisz­cie w komentarzach.

Polskie chatterboty - porównanie

Napisał EChO w kategorii Technologia 25 cze 2007

Tagi: ,

0

Boty, elek­tro­niczni asy­stenci, czy też wir­tu­alni doradcy – są od pew­nego czasu coraz bar­dziej popu­lar­nym roz­wią­za­niem, imple­men­to­wa­nym w ser­wi­sach inter­ne­to­wych róż­nych firm. Zba­da­łem trzy boty, trzech róż­nych firm.

Fido Inte­rac­tive (Fido)
www.fido.pl

Naj­star­szy znany mi pol­ski bot. Działa od 2002 roku i cał­kiem nie­źle sobie radzi. Jest doradcą, ma wiele infor­ma­cji o fir­mie, a dodat­kowo bar­dzo dobrze nawi­guje ser­wi­sem – naj­le­piej ze wszyst­kich bada­nych botów – otwie­ra­jąc pod­strony pomocne w tema­cie rozmowy.

Z Fidem roz­ma­wia się bar­dzo swo­bod­nie i przy­jem­nie. Nie narzuca tema­tów, stara się odpo­wia­dać dokład­nie na pyta­nia roz­mówcy. Potrafi jed­nak dobrze wybrnąć z bar­dzo ogól­ni­ko­wych pytań – np. „Co możesz powie­dzieć o fir­mie Fido?”.

Zasób rozu­mia­nego słow­nic­twa ma dosyć sze­roki, a jeśli cze­goś nie rozu­mie, to stara się wywnio­sko­wać z innych zro­zu­mia­łych wyra­zów w pyta­niu i opo­wiada o tym co zro­zu­miał – nie zawsze jed­nak jest to zgodne z zamie­rze­niem pyta­ją­cego. Gdy nic nie zro­zu­mie – tłu­ma­czy się i prosi o zapy­ta­nie w inny sposób.

Co do luź­nej roz­mowy – Fido zna mnó­stwo dow­ci­pów, są one jed­nak opo­wia­dane losowo. Nie są tylko bran­żowe albo infor­ma­tyczne. Gdy zapy­ta­łem jed­nak o to czy zna dow­cipy o infor­ma­ty­kach, zaczął mówić o wdro­że­niach lin­gu­bo­tów w fir­mach infor­ma­tycz­nych – tro­chę się pogu­bił. Fido zna się także na muzyce, fil­mach i spo­rcie. I co cie­kawe – ma w tych tema­tach sporą wie­dzę i zasób roz­po­zna­wa­nego słownictwa.

Ingu­aris (Ingu­aris)
www.inguaris.pl

Bar­dzo miła botka, cał­kiem inte­li­gentna i „mar­ke­tin­gowa”. Dla nie­zde­cy­do­wa­nych pro­po­nuje roz­mowę o sobie, o fir­mie. Po każ­dej wypo­wie­dzi grzecz­nie pyta, w czym może pomóc. Jej główną wadą (a może to tylko wada tej kon­kret­nej imple­men­ta­cji) jest brak inte­li­gent­nej nawi­ga­cji po stro­nie. Strona sama się nie zmie­nia, a kon­kretne infor­ma­cje poja­wiają się w roz­mo­wie lub botka zachęca do samo­dziel­nego klik­nię­cia w odpo­wied­nią zakładkę na stro­nie. Dobre i to.

Tematy roz­mowy nie są narzu­cane, chyba, że roz­mówca jest nie­zde­cy­do­wany. Nie jest to na pewno mar­ke­ting nachalny. Rze­czowo i przy­jaź­nie odpo­wiada na pyta­nia zwią­zane z firmą i pro­duk­tami. Ma sporą wie­dzę i prze­ka­zuje ją w pro­sty i zwię­zły spo­sób. Nie zarzuca roz­mówcy całą masą tek­stu w odpo­wie­dzi, ale po krót­kich frag­men­tach pyta, czy kontynuować.

Zakres jej słow­nic­twa jest wystar­cza­jący. Jeśli cze­goś nie zro­zu­mie – zazwy­czaj dru­gie podej­ście jest już trafne. Można z nią poroz­ma­wiać także na luźné tematy – np. o muzyce Kasi Nosow­skiej (któ­rej jest fanką). Jak każdy bot – umie opo­wia­dać dow­cipy. Są one zwy­kle bran­żowe, ale gdy zapy­ta­łem o dow­cip nie zwią­zany z biz­ne­sem – opo­wie­działa „zwy­kły” o Jasiu – to spory plus.

Z Cie­ka­wych odpo­wie­dzi:
Kamil: Jak mam na imię?
Ingu­aris: Masz na imię Kamilu. Co jesz­cze chcesz wie­dzieć?

Jak widać – jest to nie­do­pra­co­wany szcze­gół. Nie dys­kre­dy­tuje to bota, lecz cza­sem może drażnić.

E-asystent (HoRacy)
www.inguaris.pl

Zde­cy­do­wa­nie naj­mniej inte­li­gentny bot wśród trzech bada­nych. Jest chętny do mówie­nia o sobie, ale czeka na kon­kretne pyta­nia. Pod wzglę­dem mar­ke­tin­go­wym jest mało przy­datny – jest po pro­stu zbyt nie­śmiały. Roz­mowa z nim jest mało swo­bodna i brzmi naj­sztucz­niej ze wszyst­kich. Gubi się, bywa aro­gancki. Gdy pytamy go o kon­kretne infor­ma­cje o fir­mie – chęt­nie odpo­wiada. Za każ­dym razem pyta, czy ma kon­ty­nu­ować wypo­wiedź. Jed­nak na nic zda się odpo­wiedź „nie”, gdyż bot i tak ją igno­ruje i zanu­dza dalej. Czę­sto nie potrafi wyła­pać kon­tek­stu odpo­wie­dzi użyt­kow­nika na to, o co sam zapytał.

Z cie­ka­wych odpo­wie­dzi:
Kamil: Czy możesz otwo­rzyć stronę z cen­ni­kiem?
HoRacy: Prze­pra­szam, nie zro­bię tego, to zada­nie prze­glą­darki, nie moje.

Gdy zada­łem stan­dar­dowe pyta­nie o czas wdro­że­nia – podał mi w miarę ade­kwatną odpo­wiedź dopiero za czwar­tym podej­ściem, gdy kon­struk­cja pyta­nia była odpo­wied­nia. Wtedy dodał też: „cen­nik ele­men­tów skła­do­wych e-asystenta otwar­łem Ci w nowym oknie”. Widać, że jed­nak potrafi icon smile Tylko czemu otwo­rzył w nowym oknie, skoro spora grupa użyt­kow­ni­ków nowo­cze­snych prze­glą­da­rek ma takowe okienka zablo­ko­wane? Inne boty jakoś potra­fią uży­tecz­nie zarzą­dzać ser­wi­sem swo­jej firmy.

W tema­tach luź­nych nie­chętny. Lubi muzykę fil­mową, lecz prak­tycz­nie nic o niej nie wie. Dow­cipy chce sły­szeć od użyt­kow­nika, a przy­party do muru opo­wiada zawsze jakiś informatyczny.

Epi­log
Trudno prze­pro­wa­dzić poważ­niej­sze testy na takich botach, szcze­gól­nie w dosyć ama­tor­ski spo­sób. Myślę jed­nak, że z powyż­szych badań można wysnuć kilka wnio­sków. Wszyst­kie boty speł­niają swoją pod­sta­wową funk­cję (lepiej lub gorzej, ale jednak) – informowanie o fir­mie i pro­duk­tach. Jedne są bar­dziej zaawan­so­wane – np. Fido oraz Ingu­aris, inne mniej – tak jak E-asystent. Obecny etap roz­woju botów, na pod­sta­wie tych badań, można okre­ślić jako śred­nio zaawan­so­wany, ale wystar­cza­jąco uży­teczny. A chyba to jest w tym wszyst­kim najważniejsze.

Odkrycia muzyczne ostatnich lat

Napisał EChO w kategorii Muzyka 16 cze 2007

Tagi:

3

Przed­sta­wię Wam po krótce kilka osób, które w ciągu ostat­nich kilku lat stały się roz­po­zna­walne - mniej lub bar­dziej, a ich talent muzyczny warto docenić.

Michał Gasz
Michał jest ze Śląska. Zasły­nął jako lau­reat Szansy na Suk­ces w 2005 roku, śpie­wa­jąc pio­senkę Kry­styny Prońko - Papie­rowe Ptaki. Współ­pra­co­wał z wie­loma zna­nymi posta­ciami pol­skiej estrady. Obec­nie jest nowym soli­stą Pio­tra Rubika. Oprócz tego udziela się wokal­nie w róznych pro­jek­tach, m.in. Human­drive oraz Badoo. Zachwy­cił mnie barwą swo­jego głosu i tech­niką śpie­wa­nia. Sami posłu­chaj­cie!
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Ania Dąbrow­ska
W pierw­szym pol­skim Idolu weszła do fina­łów, ale szybko odpa­dła. I dobrze. Rynek muzyczny już się na niej poznał, a to głów­nie za sprawą Smo­lika, na któ­rego jest od jakie­goś czasu „moda”. I taka moda mogłaby się utrzy­mać przez jakiś czas, wypie­ra­jąc wszę­do­byl­ski badziewny hiphop.
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Gosia Stę­pień
Też uczest­niczka pierw­szego Idola, nawet zaszła dosyć daleko (4. miej­sce). Moja fawo­rytka, ale nie na idola. Jest za dobra, ma zbyt mocny głos i zro­bie­nie z niej popo­wej gwiazdy znisz­czy­łoby to. Kilka lat temu miała wydać płytę, mate­riał był już gotowy, nie wiem co się stało, że płyta się nie uka­zała. Gosia ma świetny, czarny głos, dobrze wyszko­lony w Aka­de­mii Muzycz­nej w Kato­wi­cach. Ostat­nio nagrała jedną pio­senkę na płytę Yugo­po­lis - Sło­neczna Strona Mia­sta. Posłu­chaj­cie jak śpie­wała pio­senkę w Idolu!
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Mariusz Sza­ban
Pol­ski mocny soulowy głos, który może zawo­jo­wać świat. Ostat­nio znów o nim sły­chać ze względu na Pre­miery w Opolu. Wygrał drugą edy­cję Drogi do Gwiazd i powo­lutku buduje swoją karierę.
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Cie­kawe, że wszy­scy ci arty­ści zostali zauwa­żeni w pro­gra­mach tele­wi­zyj­nych, szu­ka­ją­cych gwiazd. Nie jest to dla mnie żadną ujmą, gdyż w ich przy­padku sława nie zmie­niła ich talentu, nie stali się wyko­naw­cami popo­wej papki, która ma się tylko dobrze sprze­dać. Życzę im dal­szego roz­woju kariery, może nawet za granicą?