Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

Wesoły autobus

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 09-11-2006

Tagi: ,

0

Jecha­łem auto­bu­sem ze Szcze­cina do Koło­brzegu — na Wszyst­kich Świę­tych. To był wesoły auto­bus! :-D Naj­pierw w Szcze­ci­nie kie­rowca brał wszyst­kich jak popa­dło, nie patrząc, że sa osoby z bile­tami wyku­pio­nymi już wcze­śniej i wypa­da­łoby, żeby mieli miej­sce sie­dzące, do któ­rego mają prawo. Nic nie pomo­gło, że byłem ponad 15 minut przed cza­sem odjazdu. Widocz­nie kie­rowcy się spie­szyło, bo auto­bus był już pra­wie pełny. Zanim się dopcha­łem poka­zu­jąc bilet, druga połowa auto­busu była już zapeł­niona sto­ją­cymi. Po mnie jesz­cze weszło chyba z 10 – 15 osób. Tłok był straszny, ale nic to. Przy­naj­mniej mogłem się trzy­mać porę­czy :-) Po pew­nym cza­sie kie­rowca puścił muzykę — naj­pierw jeden kawa­łek roc­kowy, a potem disco polo i bie­siadna muzyka chod­ni­kowa. W oczach pasa­że­rów zdzi­wie­nie, na ustach uśmiech. Minęło tak kil­ka­na­ście minut, wszyst­kim dookoła gorąco. Tuż obok mnie zemdlała dziew­czyna, sto­jąca i trzy­ma­jąca się porę­czy. Inna dziew­czyna ustą­piła jej miej­sca sie­dzą­cego i otwo­rzyła okno. W auto­bu­sie nadal disco z pola. A potem po poło­wie godziny słu­cha­nia roz­mów mło­dych stu­den­tek (lub sta­rych lice­ali­stek), które komen­to­wały wyda­rze­nia bie­żące (auto­bu­sowe) i nie tylko, auto­bus sta­nął na przy­stanku, kie­rowca otwo­rzył drzwi i ruszył z otwar­tymi :-D Po kilku minu­tach jazdy i zwra­ca­nia uwagi kie­rowcy przez pasa­że­rów, sta­ru­szek (bo ów czło­wiek miał dobrze po 50-tce) zamknął drzwi.

Drugą połowę drogi już prze­sie­dzia­łem, gdyż więk­szość załogi Weso­łego Auto­busu wysia­dła w Gry­fi­cach. I ta druga połowa była już nie­stety nudna. Dla­tego też wkleję tutaj mój wczo­raj­szy stan konta i powiem Dobra­noc :-)
Diabelskie saldo :-)

Przedświąteczny klimat czas zacząć…

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 04-11-2006

Tagi: ,

1

Minęło już Święto Zmar­łych (–1000zł), więc coraz czę­ściej można spo­tkać się z przy­go­to­wa­niami do Świąt Bożego Naro­dze­nia. Sklepy powoli zaopa­trują się w ozdoby cho­in­kowe, pre­zenty, pro­mo­cje. Nie­długo nadej­dzie moment, w któ­rym będziemy zasta­na­wiać się nad pre­zen­tami dla naj­bliż­szych, pla­no­wać wspólne święta i Syl­we­stra. Dodat­kowo kli­mat świąt two­rzy pogoda, która w tym
roku nas zasko­czyła opa­dami śniegu od początku listo­pada.
Widok z mojego okna
Lubię święta. Wszystko co z nimi zwią­zane. Z jed­nej strony pol­skie tra­dy­cje — Wigi­lię z 12 daniami, dzie­le­nie się opłat­kiem, śpie­wa­nie pol­skich kolęd. Z dru­giej strony — ame­ry­kań­ską komer­cję. Deko­ra­cje skle­pów, świą­teczne filmy, swin­gu­jące ame­ry­kań­skie kolędy i pio­senki zwią­zane ze świę­tami. Jedno i dru­gie ma swój nie­po­wta­rzalny urok. Żadne inne święta tak na mnie nie dzia­łają. Spę­dza­nie świąt w gro­nie uko­cha­nych osób, obda­ro­wy­wa­nie się, ale przede wszyst­kim — bycie razem. Ten czas skła­nia też do prze­my­śleń i posta­no­wień (zazwy­czaj nie­zre­ali­zo­wa­nych). Lubię wtedy marzyć, napa­wać się tym całym kli­ma­tem, odciąć się od mniej istot­nych pro­ble­mów.
Życzę wszyst­kim, żeby w tym roku Święta były wyjąt­kowo udane! :-)

Wła­śnie gram: Dianne Reeves — „Chri­st­mas Time is Here”

Trochę kultury

Posted by EChO | Posted in Społeczeństwo | Posted on 13-03-2006

Tagi:

0

Cie­kawe jest, że wiele star­szych osób wyka­zuje się nie­by­wałą hipo­kry­zją. Z jed­nej strony narze­kają na mło­dych i wyty­kają im brak kul­tury, z dru­giej — sami nie są lepsi. Zwy­kle są oni prze­świad­czeni o swo­jej wyż­szo­ści nad mło­dymi z racji wieku i uwa­żają, że tylko dla­tego wszystko im się należy. Jestem wycho­wany w duchu sza­cunku do star­szych i taki sza­cu­nek mam… ale do tych, któ­rzy także sza­nują dru­giego czło­wieka. Prze­cież jeśli ktoś za młodu był cha­mem, to tym cha­mem zazwy­czaj jest do końca życia.
Sytu­acja z tram­waju. Sia­damy z Pau­liną na wolne miej­sca, ja aku­rat usia­dłem na miej­scu dla osoby nie­peł­no­spraw­nej. Tram­waj nie jest zapeł­niony. Na pew­nym przy­stanku weszło sporo osób, w tym także pewien star­szy pan, który sta­nął obok mnie, popu­kał w ramię, pod­su­nął pod nos legi­ty­ma­cję (praw­do­po­dob­nie legi­ty­ma­cję osoby nie­peł­no­spraw­nej, cho­ciaż nie zdą­ży­łem tego spraw­dzić) i wydo­był z sie­bie magiczne słowo „Wstań!”. Po tym dodał jesz­cze „uro­śniesz tro­chę”. Ustą­pi­łem mu miej­sca i zaczą­łem roz­mowę z Pau­liną na temat kul­tury star­szych osób. Roz­ma­wia­li­śmy dosyć gło­śno, a ów sta­ru­szek sie­dział obok. Po pierw­sze — zapo­mniał chyba, że ist­nieją pewne słowa typu „prze­pra­szam, pro­szę i dzię­kuję”, po dru­gie — wymu­sił na mnie czyn­ność, którą i tak bym wyko­nał, gdy­bym go zauwa­żył, a po trze­cie — doci­nek o wzro­ście był wyjąt­kowo cham­ski. Po około 5 – 8 minu­tach roz­mowy sta­ru­szek ten (cho­ciaż prawdę mówiąc oce­niam go na mniej wię­cej 50 – 55 lat) wstał, prze­pro­sił mnie szep­cząc do ucha magiczne słowo i wyszedł z tram­waju. To jeden z nie­wielu sytu­acji w moim życiu, w któ­rych star­sza osoba zro­zu­miała swój błąd i za niego przeprosiła.