Wybrane Posty

Politycznie... Ostatnio wydarzeń w kraju nam nie brakuje. Wydarzeń, które mniej lub bardziej związane są z polityką. Katastrofa lotnicza, powódź, wybory, zamieszanie z krzyżem. Wytrzymałość polskiego społeczeństwa...

Czytaj dalej

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

W poprzednim wcieleniu byłem…

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 17-12-2006

Tagi: ,

2

In a Past Life…
past life

You Were: An Evil Alche­mist.
Where You Lived: Onta­rio.
How You Died: Deca­pi­ta­tion.
Who Were You In a Past Life?

Ała! Coś mnie ostat­nio szyja boli icon razz

Amerykański akcent

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 02-12-2006

Tagi: ,

2

Wła­śnie przed chwilą dowie­dzia­łem się, że posia­dam środ­ko­wo­ame­ry­kań­ski akcent. Test zna­la­złem na blogu J’a i sam byłem cie­kaw swo­jego wyniku. No cóż… sami zobacz­cie icon wink

What Ame­ri­can accent do you have?
Your Result: The Midland
 

„You have a Midland accent” is just ano­ther way of say­ing „you don’t have an accent.” You pro­ba­bly are from the Midland (Pen­n­sy­lva­nia, southern Ohio, southern Indiana, southern Illi­nois, and Mis­so­uri) but then for all we know you could be from Flo­rida or Char­le­ston or one of those big southern cities like Atlanta or Dal­las. You have a good voice for TV and radio.

Boston
 
The Nor­the­ast
 
The West
 
The Inland North
 
Phi­la­del­phia
 
The South
 
North Cen­tral
 
What Ame­ri­can accent do you have?
Take More Quizzes

Jesienna deprecha?

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 23-11-2006

Tagi:

2

Sam nie wiem jak moż­naby było to nazwać. To co się dzieje dookoła, co się dzieje z moimi bli­skimi, z tym kra­jem, ze mną… Z jed­nej strony wszech­ogar­nia­jący marazm i leni­stwo - to już było. Było śred­nio - jest gorzej. Tylko jakoś nie­ko­niecz­nie z tego powodu chcę się doło­wać. Faj­nie by było stwier­dzić, że mam doła, że potrze­buję bodźca, że w ogóle cze­goś potrze­buję. Nie­stety tak się nie czuję. W ogóle ostat­nio mało czuję. Nie czuję ochoty do pracy (no chyba, że do takich szyb­kich dzia­łań, które dają natych­mia­stowe rezul­taty), nie potra­fię sku­pić się na czymś dłu­żej. Ale humor mam nadal dobry, cho­ciaż tro­chę taki sztucz­nie dobry. Egzystuję.

Moi przy­ja­ciele ostat­nio w nie­naj­lep­szych humo­rach, cho­ciaż róż­nie z tym bywa. Wszy­scy powoli zapa­dają w jesienny sen, z ran­do­mo­wych powo­dów. Naj­gor­sze jest to, że nie rozu­miem takiego stanu rze­czy. Tylko czy muszę rozumieć?

W kraju też nie­naj­le­piej się dzieje. Wypa­dek w kopalni „Halemba” i w związku z tym żałoba naro­dowa wpro­wa­dzona przez pre­zy­denta. W poli­tyce też jakby nieco ciszej, ale to z innego powodu. Już coraz bar­dziej jeste­śmy przy­zwy­cza­jeni do głu­pich pomy­słów i posu­nięć rządu. Już coraz mniej jest osób zasko­czo­nych takim sta­nem rze­czy. W kraju zaduma i marazm.

Nawet google mają wszystko w…

google anal
Wła­śnie słu­cham: Dianne Reeves - „Wrap­ped Aro­und Your Finger”

„Taniec z gwiazdami”

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 19-09-2006

Tagi:

0

Wiem kto wygra czwartą edy­cję „Tańca z gwiazdami”!

Będą tooooooo…

Karo­lina Vita i Bar­tek Kujawski!

oleje

Anagramy

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 11-09-2006

Tagi:

0

Ostat­nio natkną­łem się na fajny ana­gra­mo­mat. Nie­stety po angiel­sku, a szkoda icon smile . Mimo tego, jest wiele cie­ka­wych przy­pad­ków wyra­żeń, któ­rych ana­gramy mają sen­sowny zwią­zek z tymi wyra­że­niami, czę­sto humo­ry­styczny. Przy­kła­dowo, Clint Eastwood = Old West Action, Elvis = Lives, czy też Mother-in-law = Woman Hitler.

A co by było, gdy­by­śmy wpi­sali tam nazwi­ska zna­nych poli­ty­ków? Na przy­kład Roman Gier­tych = Mercy or hating? Zapra­szam do wyszu­ki­wa­nia innych cie­ka­wych zbież­no­ści icon smile

Do woja marsz do woooojaaaa!

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 08-09-2006

Tagi: ,

0

To była świetna przy­goda. Z początku tro­chę dosta­wa­li­śmy w kość - pierw­sze 3 dni były na prze­stra­sze­nie. Nie­któ­rzy powoli nie wytrzy­my­wali, a jeden nawet chciał zre­zy­gno­wać. Kto? Kacz­marka pozna­cie póź­niej icon wink . Kapral „Krzyk” zwany też „Hitler­kiem” w połą­cze­niu z kapra­lem bro­da­czem (z któ­rym mia­łem nie­przy­jem­ność mieć mały zatarg) robili swoje. Wtedy na początku wyda­wali się nam bez­sen­sow­nymi krzy­ka­czami - byli jed­nak potrzebni. Pomy­śl­cie jak zapa­no­wać nad 225 stu­den­tami, w więk­szo­ści inte­li­gent­nymi indy­wi­du­ali­stami. Noto­ryczne spóź­nia­nie się na zbiórki, nie­wy­ko­ny­wa­nie pole­ceń i takie tam „drob­nostki” musiały zostać ukró­cone. Fakt, że wtedy nasza nie­zna­jo­mość regu­la­minu dzia­łała na naszą nie­ko­rzyść. Ci kaprale nie mieli nad nami wła­dzy. Mieli ją tylko dla­tego, że wpro­wa­dzili metodę krzyku. Na szczę­ście trwało to tylko kilka dni, bo potem ci kaprale oka­zali się być w porządku.

W CSSP w Kosza­li­nie mie­li­śmy cał­kiem nie­złe warunki miesz­kalne, dobre jedze­nie w Kasy­nie, ludzka kadra. Pokoje mie­li­śmy 2-, 3- lub 4-osobowe. Jedze­nie może nie jak w wykwint­nej restau­ra­cji, ale jak w dobrym barze mlecz­nym. Jak dla mnie - było go aż za dużo icon wink . Co do kadry - nie­któ­rzy poka­zali się nam od dobrej strony na początku, a potem oka­zali się palan­tami. Na szczę­ście to tylko nie­liczne wyjątki. Mój dowódca plu­tonu - cho­rąży Skła­dow­ski, w porów­na­niu z innymi dowód­cami, naj­mniej nas cisnął, a i tak to my naj­le­piej zda­li­śmy egza­min icon wink . Niech tego dowie­dzie tekst jed­nego z dowód­ców plu­tonu, egza­mi­nu­ją­cych nas - „Ten Skła­dak to ich chyba musi napier­da­lać, że oni tak wszystko umieją” icon biggrin . No cóż - po pro­stu nasz plu­ton był wyjąt­kowy icon biggrin .

Tak wła­śnie wygląda wyjąt­kowy pluton:

pluton small

Z innych zawo­do­wych, z któ­rymi mie­li­śmy do czy­nie­niam warto wspo­mnieć sier­żanta Koniecz­nego („żołnierz robi CO?”, „to się nazywa JAK?”), który dawał nam głów­nie w kość na wuefach, a także uwiel­biał zapro­wa­dzać porzą­dek na kom­pa­nii przez robie­nie 5 zbió­rek w ciągu 10 minut lub zapro­wa­dzać porzą­dek w poko­jach przez wyrzu­ce­nie wszyst­kiego z szaf icon smile . Dru­gim nie­lu­bia­nym sier­żan­tem był Sie­kie­rzyń­ski - czło­wiek ze spe­cy­ficz­nym poczu­ciem humoru. Trudno go oce­nić, gdyż jest to pozer jakich mało. Jeśli kogoś lubi, to jest bar­dzo w porządku. Mi się udało być w dobrej z nim komi­ty­wie, a to było o tyle dobre, że Sie­kie­rzyń­ski był sze­fem kom­pa­nii. Dla więk­szo­ści żołnie­rzy był jed­nak kawa­łem chama („bierz błon i wypieł­da­laj!”), który obej­rzał zbyt wiele ame­ry­kań­skich fil­mów o woj­sko­wych icon wink . Więk­szość kadry trak­tuje swoją pracę z nami jak zabawę, więc więk­szych pro­ble­mów nam nie stwa­rzali. Warto wspo­mnieć też sierż… tfu! cho­rą­żego Danika ;P („hahaha! zosta­łem zde­gra­do­wany! i to podwój­nie! icon biggrin ”) za banalną „odpytkę” na egza­mi­nie i za hasło „Panie Kubuś” icon wink . No i na koniec nasz kochany dowódca kom­pa­nii - ina­czej salu­tu­jący i cią­gle prze­ły­ka­jący ślinę, ale bar­dzo w porządku. Zasko­czy­li­śmy go dobrym przy­go­to­wa­niem do egza­minu, za co nas nawet pochwa­lił icon smile .

Jako druga kom­pa­nia, szko­leni byli­śmy w spe­cjal­no­ści „zestawy arty­le­ryj­skie”, na dzia­łach ZU-23-2 oraz S-60. To pierw­sze działo wygląda tak:

dzialo

Na koniec zosta­wiam naszą gwiazdę - sze­re­go­wego Kacz­marka. Jedyny, który do końca pozo­stał sze­re­gow­cem. I słusz­nie! Ktoś, kto robiąc kartę pracy instruk­tora na temat X, prze­pi­suje z pod­ręcz­nika taką kartę na temat Y, kom­plet­nie nie patrząc na to co prze­pi­suje. Ktoś, kto oma­wia­jąc budowę kała­cha myli kolbę z ręko­je­ścią, a na samego kała­cha mówi KBKS icon wink . Cią­gle w mar­szu gubi krok, a na strze­la­niu (ostrą amu­ni­cją) odwraca się z nała­do­waną i odbez­pie­czoną bro­nią mie­rząc pro­sto w dowódcę icon biggrin . Nie­ład­nie jest nabi­jać się z kolegi, ale wszystko ma swoje gra­nice. On poszedł do woj­ska niczym nie przy­mu­szony - na ochotnika.

Nie spo­sób opi­sać wszyst­kie przy­gody z woj­ska. Cokol­wiek by nie mówić - to była przy­goda, bo praw­dzi­wym woj­skiem nie można tego nazwać icon wink . Tro­chę żal było się roz­sta­wać z kom­pa­nią. Może nie zdą­ży­li­śmy się jesz­cze aż tak bar­dzo zgrać przez te 6 tygo­dni, może były jakieś nie­sna­ski, ale bar­dzo się lubi­li­śmy i pew­nie nie raz jesz­cze się gdzieś spo­tkamy przy piwku icon smile .

kapral Kubuś

Festyn na Placu Orła Białego

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 10-04-2006

Tagi:

0

W sobotę (8 kwiet­nia) poszli­śmy z Agnieszką na Plac Orła Bia­łego, na któ­rym miał być festyn z dwóch oka­zji - odsło­nię­cia odno­wio­nego zabyt­ko­wego pomnika-fontanny oraz inau­gu­ra­cji jar­marku. Zabawa zaczęła się o godzi­nie 11:00, my doszli­śmy kil­ka­na­ście minut póź­niej. Na sce­nie wystę­po­wał już zespół „Sar­maci” z (chyba) Zamo­ścia. Wra­że­nie pra­wie żadne - grali to, co starsi ludzie uznają za naj­więk­sze hity zabaw i potań­có­wek - „Sokoły” i tem podobne pio­senki. Grali prze­cięt­nie, śpie­wali prze­cięt­nie. Na jar­marku kilka więk­szych stra­ga­nów z pamiąt­kami, kata­ry­niarz z papugą… nie zabra­kło też oczy­wi­ście waty cukro­wej czy chleba ze smal­cem (który kosz­to­wał mnie 3zł, a jedną kromkę jadłem 15 minut - miała chyba z pół metra dłu­go­ści). W oddali (jeśli można nazwać „oddalą” kil­ka­dzie­siąt metrów) stał wielki Nep­tun napeł­niony powie­trzem - atrak­cja dla malusz­ków. Zresztą nie tylko to było dla nich atrak­cją. Po placu cho­dziły prze­brane dziew­czyny ofe­ru­jące malusz­kom balo­niki róż­nych kształ­tów, a także chło­paki na szczu­dłach ze szczot­kami do ście­ra­nia kurzu. Po kil­ku­na­stu minu­tach zachciało się nam lodów i… zonk - nie ma otwar­tej lodziarni w pobliżu. Po pół­go­dzin­nym poszu­ki­wa­niu tako­wej lodziarni, wstą­pi­li­śmy w końcu na lody do McD. Zanim dotar­li­śmy z powro­tem, lody były już zje­dzone, a pomnik-fontanna odsło­nięty (prze­ga­pi­li­śmy połu­dnie icon wink ). Po prze­mó­wie­niach, walce ryce­rzy oraz wystę­pie chóru sześć­dzie­się­cio­lat­ków, na scene wszedł zespół cygań­ski - jak dla mnie naj­więk­sza atrak­cja tego dnia, pomimo tego, że nie lubię cygań­skiej muzyki. 3 tań­czące dziew­czyny, dwóch śpie­wa­ją­cych i dwóch tań­czą­cych face­tów - to oni roz­grzali publicz­ność. Naj­cie­kaw­sze było to, że oprócz stan­dar­do­wych cygań­skich utwo­rów (cho­ciaż w cie­kaw­szej aran­ża­cji), grali też nieco inną muzykę. Głosy mieli świetne, tak samo kla­wi­szo­wiec bar­dzo dobry (nawet nieco swin­go­wał i impro­wi­zo­wał). Próbkę ich gra­nia macie tutaj (roz­miar 3,7MB). Nagra­nie było robione na tele­fo­nie, więc jest bar­dzo sła­bej jako­ści, ale da się usły­szeć muzykę bez pro­blemu. Po ich wystę­pie, po zje­dze­niu chleba ze smal­cem oraz kilku kro­kie­tów z dużą ilo­ścią czosnku, pomknę­li­śmy do domku. Zabawa była udana icon smile

A jednak potrafię! :-)

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 10-03-2006

Tagi:

0

Odzy­skuję radość two­rze­nia i stu­dio­wa­nia. Praw­do­po­dob­nie dla­tego, że wresz­cie mogę coś kon­kret­nego zro­bić i raczej nic mi w tym nie stara się prze­szko­dzić. Wra­cają chęci, wraca moty­wa­cja. Widzę wresz­cie kto z naj­bliż­szych mi osób jest i chce być przy mnie, a kto tylko ist­nieje. Trzeba się wziąć za dzia­ła­nie, a nie znowu pisać smętne posty na blogu (które i tak czy­tają te same osoby) icon wink

Dzia­ła­nie zacznę od kilku ogło­szeń icon smile

  1. Zaczy­nam nie­oso­bi­stego, tema­tycz­nego bloga na kon­ku­ren­cyj­nej stro­nie mojej ulu­bio­nej prze­glą­darki - Opera. Zapra­szam tu: http://my.opera.com/echolvd
  2. Ogła­szam wszem i wobec, że mam zamiar zacząć (i skoń­czyć ;P) pro­jekt inter­ne­to­wej bazy danych płyt wszel­kich wyko­naw­ców (sil­nik do cze­goś na kształt All­Mu­sic)
  3. Ogła­szam też, że nie będę wymy­ślał sobie nie­wia­domo ilu pro­jek­tów, któ­rych nie mam zamiaru (przez swoje leni­stwo) dokoń­czyć (a cza­sem nawet zacząć icon wink )

A poza tym kolejne posty będą cie­kaw­sze icon wink

Kiedy znowu będę potrafił?

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 01-03-2006

Tagi:

0

Począ­tek seme­stru, począ­tek nowych doświad­czeń, a także nowych pro­ble­mów. Cał­kiem zwy­czajna i nor­malna sprawa. Przed­mioty wydają się cie­kawe - jedne bar­dziej, dru­gie mniej, ale jed­nak cie­kawe. Ale co mi po tym, skoro i tak nie potra­fię się teraz z tego cie­szyć? Chwi­lowo nie potra­fię się cie­szyć z cze­go­kol­wiek. Ślęczę przed kom­pem czy­ta­jąc różné fora dys­ku­syjne czy też wia­do­mo­ści z kraju i ze świata. Cał­ko­wita bier­ność, brak zaan­ga­żo­wa­nia, brak moty­wa­cji, pustka. Sam nie wiem co by mi mogło pomóc, cho­ciaż zdaję sobie dosko­nale sprawę z tego, że jest to przej­ściowe i nie­długo minie. Jed­nak sam brak moty­wa­cji do dzia­ła­nia nie mija mi od roku. To już nawet nie jest leni­stwo - to zaczyna być kosz­ma­rem. Od kilku dni stoję obok sie­bie, nie czuję emo­cji tak sil­nie jak to zwy­kle odczu­wa­łem. Tracę sens tego co robię i powoli także chęci. Na szczę­ście mój nie­po­prawny opty­mizm nie pozwala cał­ko­wi­cie zapaść się w sobie, a potem znik­nąć gdzieś… w zale­wie pro­gra­mi­stów roboli w naj­lep­szym wypadku… na ulicy w naj­gor­szym. Jed­nym z celów było dla mnie zawsze osią­gnąć coś, z czego był­bym zado­wo­lony. Tylko teraz nie potra­fię tego odczu­wać. Kiedy znowu będę potrafił?