Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim

Posted by EChO | Posted in Osobiste, Społeczeństwo | Posted on 26-02-2009

Tagi: ,

1

Języka angiel­skiego uczę się od wielu lat. W dzi­siej­szych cza­sach jego zna­jo­mość jest bez­dy­sku­syj­nie przy­datna, a czę­sto wręcz wyma­gana. Więk­szość mło­dych Pola­ków uczy lub uczyła się tego języka na różne spo­soby w swoim życiu. W szkole kła­dzie się naj­więk­szy nacisk na zna­jo­mość zasad języka — gra­ma­tyki, popraw­nej orto­gra­fii i wymowy. Jed­nak przy for­mu­ło­wa­niu myśli w tym języku poja­wiają się pro­blemy. Ja mia­łem sto­sun­kowo nie­wiele do czy­nie­nia z tym języ­kiem na co dzień w mowie. Wię­cej — w piśmie, szcze­gól­nie korzy­sta­jąc z Inter­netu. Dla­tego nie mam pro­blemu z popraw­nym pisa­niem po angiel­sku, czy też ze zro­zu­mie­niem arty­ku­łów, które czy­tam.
Ostat­nio, pró­bu­jąc uczyć się pod­staw języka fiń­skiego, natra­fi­łem na cie­kawy arty­kuł, napi­sany przez Fina, a doty­czący zna­jo­mo­ści języka angiel­skiego przez Finów. Pisze on:

„(…) in a typi­cal conver­sa­tion between people from dif­fe­rent nations, the Finn is still try­ing to for­mu­late his first gram­ma­ti­cally cor­rect sen­tence when others have chan­ged the topic a few times”,

czyli:

„(…) w typo­wej roz­mo­wie mię­dzy ludźmi o róż­nej naro­do­wo­ści, Fin jesz­cze cią­gle składa swoje pierw­sze gra­ma­tycz­nie poprawne zda­nie, pod­czas gdy inni zdą­żyli już zmie­nić temat wiele razy”.

To zda­nie dosko­nale oddaje to, co czuję pod­czas roz­mów po angiel­sku. Jest to o tyle ważne, że ten język jest w mojej pracy pod­sta­wo­wym języ­kiem komu­ni­ka­cji z pra­cow­ni­kami z innych kra­jów, a takie kon­takty są czę­ste.
Podo­bieństw mię­dzy Pola­kami i Finami w kwe­stii nauki języ­ków jest sporo. Nacisk na popraw­ność gra­ma­tyczną, na popraw­ność (mniej wię­cej) wymowy. Mamy też wyrazy, tzw. „false friends”, które brzmią podob­nie w angiel­skim, jak i w polskim/fińskim, ale zna­czą coś innego. Jed­nak zde­cy­do­wa­nie lepiej jest u Finów z osłu­cha­niem się języka angiel­skiego. Przede wszyst­kim, filmy w tele­wi­zji są tam nada­wane w ory­gi­nale, z pod­pi­sami. W Pol­sce nie­stety jest to cią­gle wyjątkiem.

Jeśli chce­cie wie­dzieć wię­cej — zaj­rzyj­cie na wyżej zlin­ko­waną stronę.

„Dzień Bloga” po mojemu

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 31-08-2008

Tagi: , , , ,

4

Mając jesz­cze kil­ka­na­ście minut do końca Dnia Bloga, pozwolę sobie opi­sać kilka blo­gów, które czy­tam regu­lar­nie (przez RSS i nie tylko), a które nie doty­czą branży kom­pu­te­ro­wej ani inter­ne­to­wej. Są to blogi, na któ­rych każdy wpis czyta się z przy­jem­no­ścią i czeka się z nie­cier­pli­wo­ścią na następny. Nie peł­nią one roli dostar­czy­cieli niu­sów czy też porad z kon­kret­nej dzie­dziny, a przed­sta­wiają pewne pro­blemy z punktu widze­nia autora. Cho­ciaż nie znam oso­bi­ście (ani nawet inter­ne­towo) tych ludzi — cenię ich za inte­li­gen­cję, otwar­tość i spo­sób wyra­ża­nia wła­snych myśli. Czy­ta­jąc każdy kolejny wpis mogę się odprę­żyć i prze­czy­tać go powoli i w spo­koju. Wtedy dociera do mnie to, co ma dotrzeć i pobu­dzić moje szare komórki do działania.

Nie będę do końca prze­strze­gał reguł Dnia Bloga — przed­sta­wię krótko tylko 4 blogi, które w 100% zali­czają się do kate­go­rii opi­sa­nej powy­żej, a jed­no­cze­śnie nie są blo­gami pisa­nymi przez moich przy­ja­ciół. Żeby nie było — porzą­dek jest alfa­be­tyczny ;-)

Auto­ma­ciej — racjo­na­li­sta i scep­tyk, muzyk i pro­gra­mi­sta. Maciek jest cie­ka­wym czło­wie­kiem o sze­ro­kich zain­te­re­so­wa­niach i otwar­tym umy­śle. Dość bli­ski mi w poglą­dach, a także w muzycz­nych fascynacjach.

Docendo disci­mus — blog angli­sty, dla któ­rego praca z mło­dzieżą jest powo­ła­niem, rado­ścią, a jed­no­cze­śnie nie zabiera mu całego życia. Wpisy o szkole pełne są cie­pła, a nie­szkolne zwra­cają uwagę na wiele idio­ty­zmów zarówno w naszym kraju jak i na świecie.

Lanooz — młoda dziew­czyna, pocho­dząca z Wiet­namu, a miesz­ka­jąca i ucząca się w Pol­sce. Jej doj­rzałe podej­ście do świata zostało zauwa­żona już przez wielu innych zna­nych mi blog­ge­rów. Tra­fi­łem tu zresztą wła­śnie dzięki jed­nej takiej reko­men­da­cji :-) . Róż­no­rodne wpisy, tak jak i sze­ro­kie zain­te­re­so­wa­nia Lan, nigdy nie pozwa­lają mi się nudzić na jej blogu.

Wal­purg — blog poli­tyczny czło­wieka, który nie boi się otwar­cie kry­ty­ko­wać tego co jest nie­do­rzeczne w pol­skiej poli­tyce. Cie­kawe spoj­rze­nie na świat, a do tego libe­ralne poglądy — podobne do moich :-)

Cho­ciaż nie znam Was — dzię­kuję za to, że jeste­ście i dostar­cza­cie mi pobu­dza­czy dla moich sza­rych komó­rek :-)

Informacjoholizm

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 21-08-2008

Tagi: , ,

6

Zasta­na­wia­li­ście się kie­dyś, czy jeste­ście uza­leż­nieni od kom­pu­tera? Albo od Inter­netu? Ja się nie­dawno zasta­na­wia­łem. Od kom­pu­tera już nie raz odpo­czy­wa­łem (o ile mogłem). Jego brak przez pierw­sze kilka dni mi zupeł­nie nie prze­szka­dza. Potem, zazwy­czaj gdy tro­chę się nudzę, mam ochotę zoba­czyć co tam sły­chać w świe­cie i korzy­stam z Inter­netu w tele­fo­nie. Czyli mógł­bym powie­dzieć, że bar­dziej jestem uza­leż­niony od Inter­netu niż od kom­pu­tera. Ale to by była tylko czę­ściowa prawda. To, czego naj­bar­dziej mi bra­kuje, gdy nie mam dostępu do kom­pu­tera czy też tele­fonu, to infor­ma­cje. Takim źródłem infor­ma­cji może być tele­wi­zja, tele­ga­zeta, a w osta­tecz­no­ści prasa papie­rowa. Po kilku dniach odpo­czynku zawsze naj­bar­dziej bra­kuje mi niu­sów — co się wyda­rzyło w kraju, na świe­cie, w branży… to jest wła­śnie naj­więk­szy nar­ko­tyk. Czy jestem infor­ma­cjo­ho­li­kiem? :-)

Kolejne zmiany i przenosiny

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 13-08-2008

Tagi: ,

1

Nie­dawno pisa­łem post o zmia­nach na blogu, teraz kolejny podobny wpis. Sporo pla­nów się zmie­niło, nie­które prze­stały mieć sens, a inne mnie prze­ro­sły. Przede wszyst­kim opóź­ni­łem pracę nad magi­sterką. Czę­ściowo ze złego roz­pla­no­wa­nia zadań, czę­ściowo z nie­do­ce­nie­nia trud­no­ści przy tym pro­jek­cie. Sporo też było w tym mojego leni­stwa. Teraz jed­nak jestem już pod koniec pracy — zostało mi to co naj­cie­kaw­sze, czyli bada­nia i wnio­ski. A żeby nie poświę­cać się tylko pracy, posta­no­wi­łem zro­bić coś cie­ka­wego z blogiem.

Pau­lina wyprze­dziła mnie i zmie­niła plat­formę blo­gową na Word­pressa, przy oka­zji prze­ra­bia­jąc całą swoją stronę domową na tym wła­śnie sil­niku. Ja zro­bi­łem podob­nie. Od teraz mój blog ma nowy adres http://blog.blazejczak.eu, podob­nie jak moja strona domowa — na wła­snej dome­nie blazejczak.eu. Poprzedni blog nie bedzie aktu­ali­zo­wany, ale nie będzie jesz­cze przez jakiś czas kaso­wany. Prze­nie­sie­nie bloga na plat­formę, którą mogę cał­ko­wi­cie kon­tro­lo­wać, jest pierw­szym kro­kiem w pracy nad zmianą jako­ści mojego miej­sca w sieci. Domenę muszę w końcu jakoś sen­sow­nie zago­spo­da­ro­wać i powoli roz­wi­jać. Następna w kolejce będzie moja strona domowa, którą dopa­suję wyglą­dem do bloga i roz­bu­duję o nowe pomy­sły. Po obro­nie trzeba się jakoś poka­zać w sieci na nowo, prawda? :-)

Majówka w Kołobrzegu

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 07-05-2008

Tagi:

1

2471927100 7bf712b72e m
Fon­tanna w Koło­brzegu
Ori­gi­nally uplo­aded by echo­lvd.

Żeby odsap­nąć od pisa­nia pracy (albo zadrę­cza­nia się, że się nie mogę zebrać do pracy), pierw­sze dni maja spę­dzi­łem z rodzinką w Koło­brzegu. Tro­chę bycze­nia się, tro­chę spa­ce­rów i testo­wa­nie nowego ste­row­nika do apa­ratu w moim tele­fo­nie ;-) To jest wła­śnie próbka jego moż­li­wo­ści. Nie jest to rewe­la­cyj­nie ska­dro­wane uję­cie, ale podo­bają mi się kolory, jakie mogłem uzy­skać. Inna sprawa, że foto­gra­fo­wany obiekt jest też piękny — jedna ze star­szych fon­tann w cen­trum Koło­brzegu. Pamię­tam ją odkąd żyję i po reno­wa­cji wygląda naprawdę świet­nie. Zapra­szam do Koło­brzegu :-)

Pora na porządki

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 01-03-2008

Tagi:

1

Dawno nie pisa­łem… może nie mia­łem nic cie­ka­wego do powie­dze­nia? Moż­liwe. Dobrze jest jed­nak mieć takie miej­sce w sieci, które może być pomocne w upo­rząd­ko­wa­niu pew­nych sfer życia. Cała moja inter­ne­towa dzia­łal­ność jest roz­sy­pana po ser­wi­sach o bar­dzo odmien­nych tema­ty­kach. To zresztą odzwier­cie­dla moje zain­te­re­so­wa­nia… tak to jest, że nie potra­fię spe­cja­li­zo­wać się w jed­nej dzie­dzi­nie (czy to wada?). Posta­no­wi­łem jed­nak, że na ostat­nim seme­strze stu­diów upo­rząd­kuję inter­ne­tową część swo­jego życia i nieco ją roz­sze­rzę — z korzy­ścią dla obu stron (ambitne zało­że­nie :P ).

Pod­stawą tych porząd­ków jest stwo­rze­nie nowej wer­sji mojej strony domo­wej — EChO’s Home­Page. Zosta­nie ona prze­bu­do­wana gra­ficz­nie i funk­cjo­nal­nie, ale idea pozo­sta­nie podobna — ma to być cen­trum sku­pia­jące całą moją dzia­łal­ność w sieci. Powoli roz­wija się także blazejczak.eu. Będzie to pod­sta­wowa domena dla wszyst­kich moich projektów.

Kolej­nym porząd­ku­ją­cym ele­men­tem będzie pro­sty widget/gadget, który ma być doda­wany do każ­dej mojej strony, a jego zada­niem będzie szybka nawi­ga­cja mię­dzy naj­waż­niej­szymi witrynami.

W sfe­rze blo­gów obie­cuję (także sobie) poprawę — notki będą się poja­wiały czę­ściej i będą doty­czyły bar­dziej róż­no­rod­nych tema­tów. Czemu nie miał­bym się dzie­lić z Wami swo­imi cie­kaw­szymi prze­my­śle­niami? Dodat­kowo uru­cho­mię w naj­bliż­szym cza­sie blog poświę­cony tylko i wyłącz­nie mojej pracy magi­ster­skiej — temat jest inte­re­su­jący, a w nie­któ­rych momen­tach chciał­bym poznać opi­nię więk­szej liczby osób. O tym sze­rzej w któ­rejś z kolej­nych notek :-)

Po co to wszystko piszę? Mam nadzieję, że pomoże mi to zna­leźć moty­wa­cję na stwo­rze­nie tego co zapo­wia­dam :-) A jeśli obie­cuję — dotrzy­mam słowa! :-)

Pilskie szaleństwo

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 13-07-2007

Tagi: ,

3

Wyjazd do Piły oka­zał się udany, pomimo nie­cie­ka­wej pogody. Przede wszyst­kim była to zasługa ludzi, któ­rzy razem ze mną zaży­wali let­niego agro­od­po­czynku — Ewci, Pau­liny i gospo­da­rza Leszka.

Po fatal­nej i męczą­cej podróży pocią­giem, dotar­li­śmy z Ewcią do celu. Zabra­li­śmy po dro­dze Pau­linkę i poje­cha­li­śmy z Lesz­kiem i jego tatą do ich domu. Posia­dłość spora, lecz nie było czasu, żeby to od razu oba­dać. To zna­czy czas był, ale chęci nie — zmę­cze­nie góro­wało nad ochotą. Po wyle­ni­wie­niu się i poła­po­ta­niu, w końcu wyszli­śmy na spa­cer po posia­dło­ści. Trawa, rzeka, krowy, lekki kapu­śnia­czek… świetny klimat.
Widok

Tak więc pierw­szy dzień spę­dzi­li­śmy głów­nie na poga­węd­kach, jedze­niu, gra­niu w tri­viala i odsy­pia­niu. Trzeba było w końcu nabrać sił na dzień drugi, będący pod zna­kiem wycieczki po Pile. W końcu cen­trum mia­sta też może być eks­cy­tu­jące… :-)

… a jeśli wygląda tak, to już w ogóle…
Park w Pile
Park w Pile

Oj tak! Park był nie­sa­mo­wity! Nawet cmen­tarz cen­tralny w Szcze­ci­nie się chowa! Kamil oczy­wi­ście wyko­rzy­stał oka­zję, żeby się poprzy­tu­lać z Ewcią.
Kamil i Ewa
Kamil i Ewa

Następ­nie spo­tka­li­śmy wiewiórkę…
Wiewiórka

… oraz kaczkę, która poznaw­szy sytu­ację poli­tyczną w Pol­sce, naj­wy­raź­niej zasta­na­wiała się co ze sobą począć.
Kaczka

Chcie­li­śmy także wysi­lić się inte­lek­tu­al­nie. I zro­bi­li­śmy to. Tak nam chyba zostało do dzisiaj.
Paulina
Ewa
Leszek
Kamil

Zdję­cia trzeba było obej­rzeć, naturalnie.
Oglądamy zdjęcia

Po wyj­ściu z parku, uda­li­śmy się w stronę zapo­wia­da­nego przez ponad dobę domku Sta­szica, przy któ­rym oczy­wi­ście musie­li­śmy wyko­nać odpo­wied­nie miny. No bo My to My! :-)
Domek Staszica

Drugą część dnia spę­dzi­li­śmy na leniu­cho­wa­niu oraz gril­lo­wa­niu. Sma­ko­wi­cie, prawda?
Grill

Trzeci dzień, oprócz lazy­ingu, spę­dzi­li­śmy nad rzeką — pró­bu­jąc wymi­jać kro­ple desz­czu, które pró­bo­wały w nas tra­fić — nie­sku­tecz­nie. Gwiazdą popo­łu­dnia był Misiu,
Misiu

który miał swoje 5 minut na drze­wie, jako Król Miś.
Król Misiu

Tak też prze­bie­gła wizyta w Schne­ide­muhlu.
A fotki zawdzię­czamy Pau­lince
Paulina z aparatem
oraz Lesz­kowi
Leszek z aparatem

Jak Leszek nas jesz­cze zaprosi, to chęt­nie wybiorę się jesz­cze raz — może pogoda tym razem nas milej zaskoczy?

Blogaczowe zmianochy

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 06-07-2007

Tagi: ,

0

Jako, że ostat­nio odpo­czy­wam, waka­cjuję i takie tam, zachciało mi się lekko uspraw­nić bloga. Co nieco poprze­su­wać, pozmie­niać, upięk­szyć, dodać kilka funk­cjo­nal­no­ści. A skoro Pau­lina napi­sała o tym posta — czemu ja miał­bym nie napi­sać? :-)

Jakie zmiany już zostały wprowadzone?

  • lek­kie dopa­so­wa­nie kolo­rów i czcionek
  • zmiana obsługi RSSów na Feed­Bur­nera (dotych­cza­so­wych RSSo­wych sub­skry­ben­tów pro­szę o ponowną sub­skryp­cję kanału)
  • doda­nie powia­da­mia­czy (ema­ilowy oraz wid­get do Opery)
  • doda­nie minia­tu­rek czy­ta­czy bloga, zare­je­stro­wa­nych na MyBlo­gLog
  • zmiana listy tagów na fajną chmurkę
  • zmiana pod­po­sto­wego doda­wa­cza (do róż­nych agre­ga­to­rów treści)

Co jesz­cze Tu Du?

  • roz­wi­jalna treść posta na stro­nie głów­nej bloga (ajak­sik się kłania)
  • dopa­so­wa­nie kolo­ry­styki do przy­go­to­wy­wa­nej nowej szaty gra­ficz­nej mojej strony domowej

Jeśli coś się Wam nie podoba (lub ewen­tu­al­nie podoba) na blogu, pisz­cie w komentarzach.

Kim jestem?

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 10-06-2007

Tagi: ,

2

Zain­spi­ro­wany ostat­nimi dys­ku­sjami, posta­no­wi­łem uze­wnętrz­nić się tro­chę. A dokład­niej — uze­wnętrz­nić swoje poglądy na kilka pod­sta­wo­wych tematów.

Posta­ram się okre­ślić, czę­ściowo ska­te­go­ry­zo­wać. I cho­ciaż w wielu spra­wach musiał­bym się oprzeć na zbio­rach roz­my­tych, to w innych kwe­stiach moje poglądy są jednoznaczne.

Jestem libe­ral­nym lewi­cow­cem, lewi­co­wym libe­ra­łem
Co to ozna­cza? Coś, czego w dzi­siej­szej poli­tyce tak naprawdę nie ma. Z jed­nej strony libe­ralny sto­su­nek do wol­no­ści poglą­dów (o ile nie gło­szą nie­na­wi­ści i nie są zagro­że­niem dla ludzi), wol­no­ści gospo­dar­czej, a z dru­giej — ochrona tych, któ­rzy z pew­nych przy­czyn nie mogą być zdani tylko na siebie.

Jestem wykształ­ciu­chem i łże-elitą
Uwa­żam się za osobę inte­li­gentną, mającą swoje zda­nie i potra­fiącą to zda­nie uar­gu­men­to­wać. Nie jestem dobrym mate­ria­łem do pra­nia mózgu, gdyż poglądy bez argu­men­tów do mnie nie prze­ma­wiają. Jestem dumny z tego kim jestem, a zawdzię­czam to mię­dzy innymi wykształ­ce­niu, środo­wi­sku, w któ­rym się obra­cam i tym, jak moje życie się potoczyło.

Jestem oby­wa­te­lem świata
Nie czuję się „cho­rym” patriotą, któ­rego wize­ru­nek budują pol­skie środo­wi­ska nacjonalistyczno-katolickie. Czuję się zwią­zany z Pol­ską na swój spo­sób. Wal­czył­bym o nie­pod­le­głość, gdyby wro­gie mocar­stwo na ten kraj napa­dło. Nie czuję się jed­nak kimś lep­szym ze względu na naro­do­wość. Nie czuję się też oby­wa­te­lem kraju, który ma cier­pieć za wszyst­kich, który roz­pa­mię­tuje swoją „męczeń­ską histo­rię” z dumą i wyż­szo­ścią. Miej­sce, w któ­rym żyję jest zmienne, a dom jest tam, gdzie aktu­al­nie przebywam.

Jestem homo­fi­lem
Homo­sek­su­alizm nie jest niczym nowym. Nie jest też cho­robą — raczej czymś natu­ral­nym. Homo­sek­su­ali­sta nie jest gwał­ci­cie­lem, nie upra­wia seksu na uli­cach, nie pod­rywa wszyst­kich dookoła. Jest kimś takim jak hete­ro­sek­su­ali­sta. Jego zacho­wa­nie nie odbiega od normy, po pro­stu kocha osobę tej samej płci. W taki sam spo­sób jak hetero. Dla­czego mam nie­na­wi­dzić lub bać się osoby homo­sek­su­al­nej? Homo­sek­su­ali­ści nie zro­bili mi nic złego.

Jestem ate­istą i anty­kle­ry­ka­łem
Nie wie­rzę w żadnego boga, nie wie­rzę w siły nad­przy­ro­dzone. Naj­częst­szym pyta­niem osób wie­rzą­cych jest „skoro jesteś ate­istą i nie wie­rzysz w boga, to w co wie­rzysz?”. Wiara — czym­kol­wiek by była — nie jest mi do życia potrzebna. Czuję się szczę­śliwy bez tego. Nie ozna­cza to jed­nak nego­wa­nia uczuć, czy sfery „ducho­wej”. Dla mnie ta sfera jest czę­ścią psy­chiki. Ludzka psy­chika jest nie­sa­mo­wi­cie cie­kawa, róż­no­rodna i nie do końca poznana. Pozna­wa­nie wła­snej psy­chiki jest dla mnie celem życia — celem samym w sobie.

Oprócz tego wszyst­kiego — jestem czło­wie­kiem, jed­nostką, indy­wi­du­al­no­ścią — tak jak każdy miesz­ka­niec tej pla­nety. Pewne sprawy da się zaszu­flad­ko­wać, ale na szczę­ście nie wszyst­kie. Bar­dzo lubię dys­ku­sje i nie boję się żadnych tema­tów. Jeśli chce­cie się o tym prze­ko­nać — pisz­cie :-)

Czego w życiu chcę?

Posted by EChO | Posted in Osobiste | Posted on 05-03-2007

3

Jest to jedno z pod­sta­wo­wych pytań w życiu każ­dego czło­wieka, prawda? Pyta­nie, które można rozu­mieć na wiele spo­so­bów, a każdy czło­wiek ma na nie wiele odpo­wie­dzi. W dodatku — te odpo­wie­dzi czę­sto w życiu się zmieniają.

Przy­szła praca, rodzina, uzna­nie, sława… Te tematy czę­sto poja­wiają się w roz­my­śla­niach o moim dal­szym życiu. Do czego dążę? Do szczę­ścia, które jest połą­cze­niem kilku bar­dzo waż­nych czyn­ni­ków — praca przy czymś cie­ka­wym i roz­wi­ja­ją­cym, zdo­by­cie uzna­nia wśród ludzi, zara­bia­nie pie­nię­dzy, a przede wszyst­kim — moż­li­wość dzie­le­nia się tym z naj­bliż­szą, uko­chaną osobą.

Od dawna swą przy­szłość zwią­za­łem z infor­ma­tyką. Kie­dyś jesz­cze nie była spre­cy­zo­wana kon­kretna spe­cjal­ność, ale potem coraz bar­dziej chcia­łem być pro­gra­mi­stą. Przez liceum i stu­dia kształ­ci­łem się mniej wię­cej w tym kie­runku. Na stu­diach wybra­łem spe­cjal­ność „inży­nie­ria oprogramowania”…

Od dawna swą przy­szłość chcia­łem wią­zać z muzyką. Kie­dyś jesz­cze nie mia­łem spre­cy­zo­wa­nego poglądu na to co w tej muzyce chcę robić, ale potem poświę­ci­łem się kom­po­zy­cji. Ukoń­czy­łem szkołę muzyczną…

Od dawna jakie­goś czasu myślę, żeby zwią­zać swoje życie z psy­cho­lo­gią. Prze­sze­dłem część swo­jej drogi prze­mian, kro­czę po niej cią­gle. Wiele osób uważa mnie za cał­kiem dobrego psy­cho­loga. Nie kształcę się w tym kie­runku, bo nie widzę sensu pamię­cio­wej nauki na stu­diach. Wolę mie­rzyć się w tym wzglę­dzie z rzeczywistością.

Od ponad roku nie wiem co ze mną będzie w przy­szło­ści. Nie wiem w jakiej pro­fe­sji czuł­bym się naj­le­piej. Czy można połą­czyć ze sobą infor­ma­tykę, muzykę, psy­cho­lo­gię i kilka innych pomniej­szych dzie­dzin? Jest pewna branża, która inte­re­suje mnie naj­bar­dziej — pociąga, cie­kawi i może przy­nieść w przy­szło­ści nie­złe dochody. Tą branżą są media. Media elek­tro­niczne w sze­ro­kim uję­ciu. A w węż­szym? Radio.

Ostat­nio w roz­mo­wie Tata zapy­tał mnie co mogę zaofe­ro­wać swo­jemu klien­towi? Innymi słowy — co mógł­bym robić już teraz, żeby zaro­bić pie­nią­dze. Mam wiele umie­jęt­no­ści — lepiej czy gorzej roz­wi­nię­tych, ale nie potra­fi­łem odpo­wie­dzieć na to pyta­nie. Jest pewna blo­kada, któ­rej jesz­cze nie udało mi się zlo­ka­li­zo­wać, a tym bar­dziej prze­ła­mać. O co tu cho­dzi? Czy roz­le­głość zain­te­re­so­wań i pomy­słów jest dla czło­wieka prze­kleń­stwem? A może w tej kwe­stii jesz­cze nie doj­rza­łem? Chciał­bym doj­rzeć i okre­ślić jasno swoją naj­bliż­szą przy­szłość. W końcu stu­dia koń­czę tuż tuż…