Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

Pilskie szaleństwo

Napisał EChO w kategorii Osobiste, 13 lip 2007 roku

Tagi: ,

3

Wyjazd do Piły oka­zał się udany, pomimo nie­cie­ka­wej pogody. Przede wszyst­kim była to zasługa ludzi, któ­rzy razem ze mną zaży­wali let­niego agro­od­po­czynku — Ewci, Pau­liny i gospo­da­rza Leszka.

Po fatal­nej i męczą­cej podróży pocią­giem, dotar­li­śmy z Ewcią do celu. Zabra­li­śmy po dro­dze Pau­linkę i poje­cha­li­śmy z Lesz­kiem i jego tatą do ich domu. Posia­dłość spora, lecz nie było czasu, żeby to od razu oba­dać. To zna­czy czas był, ale chęci nie — zmę­cze­nie góro­wało nad ochotą. Po wyle­ni­wie­niu się i poła­po­ta­niu, w końcu wyszli­śmy na spa­cer po posia­dło­ści. Trawa, rzeka, krowy, lekki kapu­śnia­czek… świetny klimat.
Widok

Tak więc pierw­szy dzień spę­dzi­li­śmy głów­nie na poga­węd­kach, jedze­niu, gra­niu w tri­viala i odsy­pia­niu. Trzeba było w końcu nabrać sił na dzień drugi, będący pod zna­kiem wycieczki po Pile. W końcu cen­trum mia­sta też może być eks­cy­tu­jące… :-)

… a jeśli wygląda tak, to już w ogóle…
Park w Pile
Park w Pile

Oj tak! Park był nie­sa­mo­wity! Nawet cmen­tarz cen­tralny w Szcze­ci­nie się chowa! Kamil oczy­wi­ście wyko­rzy­stał oka­zję, żeby się poprzy­tu­lać z Ewcią.
Kamil i Ewa
Kamil i Ewa

Następ­nie spo­tka­li­śmy wiewiórkę…
Wiewiórka

… oraz kaczkę, która poznaw­szy sytu­ację poli­tyczną w Pol­sce, naj­wy­raź­niej zasta­na­wiała się co ze sobą począć.
Kaczka

Chcie­li­śmy także wysi­lić się inte­lek­tu­al­nie. I zro­bi­li­śmy to. Tak nam chyba zostało do dzisiaj.
Paulina
Ewa
Leszek
Kamil

Zdję­cia trzeba było obej­rzeć, naturalnie.
Oglądamy zdjęcia

Po wyj­ściu z parku, uda­li­śmy się w stronę zapo­wia­da­nego przez ponad dobę domku Sta­szica, przy któ­rym oczy­wi­ście musie­li­śmy wyko­nać odpo­wied­nie miny. No bo My to My! :-)
Domek Staszica

Drugą część dnia spę­dzi­li­śmy na leniu­cho­wa­niu oraz gril­lo­wa­niu. Sma­ko­wi­cie, prawda?
Grill

Trzeci dzień, oprócz lazy­ingu, spę­dzi­li­śmy nad rzeką — pró­bu­jąc wymi­jać kro­ple desz­czu, które pró­bo­wały w nas tra­fić — nie­sku­tecz­nie. Gwiazdą popo­łu­dnia był Misiu,
Misiu

który miał swoje 5 minut na drze­wie, jako Król Miś.
Król Misiu

Tak też prze­bie­gła wizyta w Schne­ide­muhlu.
A fotki zawdzię­czamy Pau­lince
Paulina z aparatem
oraz Lesz­kowi
Leszek z aparatem

Jak Leszek nas jesz­cze zaprosi, to chęt­nie wybiorę się jesz­cze raz — może pogoda tym razem nas milej zaskoczy?

Podziel się:
  • Wykop
  • Digg
  • Twitter
  • Facebook
  • FriendFeed
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS

Komentarzy (3)

Komen­tu­jąc każdą fotkę po kolei:
1. Dla widoku z okna Leszka pokoju można dać się pociąć!
2. Park jest fajny i bar­dzo ładny, Leszek mówi, że wszyst­kie młode pary sobie tam robią zdję­cia ślubne.
3. Kamil i Ewcia mają jesz­cze wiele innych inte­re­su­ją­cych fotek, nie­stety, żadnej kom­pro­mi­tu­ją­cej, więc nici z szan­tażu (łeee).
4. Co do wie­wiórki Leszek stwier­dził, że to naj­lep­sze zdję­cia jakie w życiu zro­bił wie­wiórce, więc naresz­cie jest w tej dzie­dzi­nie usa­tys­fak­cjo­no­wany.
5. Kaczka wygląda jakby miała poki­wać głową i się zaśmiać (bo już tylko to pozo­staje na myśl o sytu­acji poli­tycz­nej w naszym kraju).
6. Seria „gupich” min została wyko­nana w momen­cie, kiedy wpa­dłam w totalną głu­pawkę i odzwier­cie­dla mój brak umie­jęt­no­ści foto­gra­ficz­nych ;-) .
7. Domek Sta­szica zapa­mię­tam na zawsze przez cią­głe wspo­mi­na­nie o nim w wyko­na­niu Leszka. To zdję­cie jest straszne i poka­zuje jak wiało w Pile. Tylko ja mam nie­prak­tyczną fry­zurę z naszej czwórki!
8. Byłam gospo­dy­nią gril­lo­wa­nia, wyko­rzy­stana przez Leszka ;-) sta­łam się na chwilę Panią Domu, a kieł­ba­ski były świetne.
9. Misiu to nie­sa­mo­wity pie­sek. Jest jak małe nie­wy­piesz­czone dziecko — chętny do zabawy i gła­ska­nia. Wspa­niałe zwie­rzątko. Leszek uważa, że zdję­cie, które mu zro­bi­łam (to pierw­sze) jest tech­nicz­nie świetne.
10. Widzę, że robię zeza jak poczy­niam fotki. Śmiesz­nie…
Wyprawa uda, mam chęć na następną :-) Szkoda tylko, że pogoda nie teges, no ale cie­szę się, że cho­ciaż udało się zro­bić grilla na powie­trzu. Marzyło mi się leże­nie na tra­wie w nie­dzielne popo­łu­dnie.
Dzię­kuję Kami­lowi i Ewie za wspa­niałe towa­rzy­stwo, no i naszemu cudow­nemu Gospodarzowi… :-*

:-D
Kilka komen­ta­rzy do komen­ta­rza:
* moż­naby było zro­bić i opu­bli­ko­wać fil­mik z wie­wiórką w głow­nej roli — tro­chę mate­riału jest :-) (uśmiech do Leszka :-D )
* kaczka śmieje się iro­nicz­nie, uda­jąc, że chce popeł­nić samo­bój­stwo (nie warto się nawet zabi­jać dla tego rządu)
* Domek Sta­szica koja­rzy mi się z route­rem, cie­kawe czemu? :-D
* kieł­ba­ski mnia­mu­śne :-)
* A Ewcia ma Misia na tape­cie :-D
Też dzię­kuję Pau­lince, Ewci i oczy­wi­ście Gospo­da­rzowi :-) (tylko ja może cało­wać go nie będę :P )

No to ja może za przy­kła­dem Pau­linki też poko­men­tuję po kolei:
1.Mój widok z okna nie jest brzydki, ale fakt że ten kła­dzie na łopatki.
2.Park jest jak z bajki.Szkoda, że w moim mie­ście nie pomy­śleli o takim.
3.Paulinko z tymi kom­pro­mi­tu­ją­cymi musimy uwa­żać bo nie stać nas z Kami­lem na okup :)
4.Wiewiórka miała ochotę na tę sesje bo naj­wy­raź­niej pozo­wała Lesz­kowi.
5.Czasami mam ochotę na to samo co ta kaczka, jak patrzę na to co dzieje się wokół.
6.Minki odzwier­cie­dlały nasze total­nie odje­chane humorki.
7. Nie wie­cie może gdzie jest domek Sta­szica?
8.Dzięki naszej Pau­lince kieł­ba­ski były pyszne..schodziły się wszyst­kie łasu­chy, nawet koty i psiaki.
9.Misiu to nie­ko­ro­no­wana gwiazda tego wyjazdu.W dodatku bar­dzo odważny bo zdo­był się na skok z drzewa w moje ramiona.Dzięki temu tra­fił na pul­pit mojego kompa.

Wyjazd w pełni udany.Zła pogoda jest bez zna­cze­nia gdy ma sie takie wspa­niałe towa­rzy­stwo.
Leszku wiel­kie dzięki za zapro­sze­nie. Ogromne podzię­ko­wa­nia dla rodzi­ców Leszka za (no wła­śnie nie da się tego ina­czej ująć) roz­piesz­cza­nie nas :)
Mam nadzieję na kolejne spo­tka­nie w tym samym gro­nie, być może na czar­nym Śląsku.

Napisz komentarz