Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

„Faszystowskie ucho”

Napisał EChO w kategorii Muzyka, 29 maj 2007 roku

Tagi:

4

Tajem­nicą poli­szy­nela (wśród moich zna­jo­mych) jest kwe­stia moich upodo­bań muzycz­nych oraz muzycz­nego cze­pial­stwa. Nie okre­ślam się jako wielki znawca muzyki, ale swoją opi­nię argu­men­tuję zwy­kle w logiczny sposób.

Moja droga pro­wa­dziła przez bar­dzo wiele gatun­ków, wiele kapel i wyko­naw­ców. To wszystko miało spory wpływ na moje obecne postrze­ga­nie muzyki. Nie bez wpływu była także edu­ka­cja w Pań­stwo­wej Szkole Muzycz­nej, cho­ciaż tylko pierw­szego stop­nia. Szkoła muzyczna wpo­iła mi wiele zasad, dzięki któ­rym nieco ina­czej postrze­gam muzykę niż zwy­kły słu­chacz. To nie jest w żadnym wypadku kwe­stia gustów muzycz­nych, raczej cho­dzi o wyła­py­wa­nie nie­do­sko­na­ło­ści. Dzięki takiej edu­ka­cji (i słu­chowi muzycz­nemu) sły­szę, że ktoś śpiewa lekko pod czy nad dźwię­kiem. Jako, że czę­sto moi zna­jomi tego nie sły­szą — zosta­łem nazwany „faszy­stow­skim uchem” ;-) .

Czy jest to powód do chwa­le­nia się? I tak, i nie. Z jed­nej strony faj­nie być „lepiej sły­szą­cym”, rozu­mieć opi­nie pro­fe­sjo­nal­nych juro­rów w roz­ma­itych kon­kur­sach muzycz­nych, czę­sto się z nimi zga­dzać, ale jed­no­cze­śnie mieć wła­sne subiek­tywne zda­nie. Z dru­giej strony — słu­cha­nie muzyki ma być przy­jem­no­ścią, roz­rywką, cza­sem pozba­wioną myśle­nia i ana­li­zo­wa­nia. Gdy słu­cham pro­fe­sjo­nal­nie zaśpie­wa­nego i nagra­nego utworu — jest to dla mnie miła i przy­jemna roz­rywka. Potra­fię się uspo­koić i zająć tylko słu­cha­niem. Gdy jed­nak sły­szę nie­do­cią­gnię­cia — nie potra­fie tego zigno­ro­wać i cały nastrój tra­fia szlag. Chciał­bym umieć to w nie­któ­rych momen­tach wyłączyć.

Zupeł­nie inną kwe­stią jest gust muzyczny — deli­katny i subiek­tywny temat. Lubię, gdy muzyka mnie zaska­kuje, lecz jed­no­cze­śnie eks­pe­ry­menty nie mogą posu­wać się za daleko. Jeśli muzyka mnie nie zaska­kuje, ale jest przy­jemna dla ucha (i pro­fe­sjo­nal­nie nagrana) — także mogę jej słu­chać, nie prze­szka­dza mi ona. Nato­miast nie potra­fię znieść muzyki zbyt banal­nej, a jed­no­cze­śnie hołu­bio­nej przez rze­sze ludzi, któ­rym słoń nadep­nął na ucho. Jaki poziom arty­styczny ma utwór, któ­rego pod­kład składa się z 5-sekundowego zapę­tlo­nego frag­mentu jakie­goś popo­wego utworu, z doda­nym naj­prost­szym bitem wyge­ne­ro­wa­nym w 30 sekund za pomocą kom­pu­tera? Do tego doda­jemy tekst narze­ka­jący na obecne czasy, z rymami czę­sto­chow­skimi lub nawet bez rymów, mik­su­jemy to „jak leci” i wyda­jemy jako genialny utwór hipho­powy. Dopóki więk­szość pol­skiego hiphopu będzie brzmiało wła­śnie tak — dopóty nie będę potra­fił go dobrze oce­nić. Są oczy­wi­ście wyjątki, uta­len­to­wani muzycy i „rymo­kleci”, któ­rzy udo­wad­niają, że potra­fią stwo­rzyć coś nie­ba­nal­nego. I takim należą się brawa.

Podziel się:
  • Wykop
  • Digg
  • Twitter
  • Facebook
  • FriendFeed
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS

Komentarzy (4)

Faszy­stow­skie ucho! Dobre.

Kamilu, pod wzglę­dem słu­chu muzycz­nego mi impo­nu­jesz. I to jest powód do dumy.

A jak tam nowa płyta Łony?

Nowa płyta Łony jest cał­kiem fajna. Jesz­cze za mało słu­cha­łem, ale pozio­mem dorów­nuje dwóm poprzed­nim. Jest to jeden z nie­wielu rape­rów w Pol­sce, któ­rych podzi­wiam :-)

Co do hiphopu zde­cy­do­wa­nie się z Tobą zga­dzam.
Kto Cię nazwał „faszy­stow­skim uchem”?
P.S. Faj­nie, że napi­sa­łeś coś naresz­cie ;-)

Hymm…no więc wycho­dzi na to, że to ja jestem autorką „Faszy­stow­skiego Ucha” :) , które cza­sami wierci dziurę w całym gdy wspól­nie two­rzymy „coś dźwiękowego”.Dzięki temu jed­nak efekty są bar­dziej dopra­co­wane, wiec nie zmie­niaj się Kamilu.

Napisz komentarz