Wybrane Posty

Co ciekawi mnie w muzyce? Zastanawialiście się kiedyś jakie czynniki powodują, że lubicie jakiś utwór? Dlaczego jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu jakiejś piosenki jesteście w stanie zachwycić sie nią? W moim...

Czytaj dalej

Herbata - co i jak Herbata jest napojem, który towarzyszy nam na co dzień. Niewiele jest jednak osób, które przywiązują wagę do tego co i jak piją. Kupujemy ekspresówki, herbatki smakowe, czy też ziołowe. Kiedyś...

Czytaj dalej

Tortilla ziemniaczana z dodatkami Niedawno znalazłem przepis na tortillę ziemniaczaną i zainspirowało mnie to do poeksperymentowania. Jako, że samą tortillę robi się mniej więcej tak samo - ekperyment dotyczył tego, co na nią...

Czytaj dalej

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego...

Czytaj dalej

Język (nie do końca) rozpoznawalny W poniedziałek, 15 września 2008 roku, zakończyłem oficjalnie pisanie pracy magisterskiej i złożyłem ją w dziekanacie. Jako, że nie wszyscy wiedzą o czym pisałem, postaram się przedstawić...

Czytaj dalej

Komunikatorowe boje

Napisał EChO w kategorii Technologia, 10 sty 2007 roku

Tagi: , ,

3

Dzi­siej­szy dzień miał być prze­ło­mowy. Roz­draż­niony pew­nym błę­dem w moim ulu­bio­nym komu­ni­ka­to­rze — Miranda — posta­no­wi­łem prze­siąść się na jakiś inny. Ów błąd nie był jedy­nym argu­men­tem prze­ciw temu komu­ni­ka­to­rowi, był jed­nak pretekstem.

Jak pew­nie wie­cie, Miranda jest mul­ti­ko­mu­ni­ka­to­rem. Sama nie ma żadnego wła­snego pro­to­kołu, lecz obsłu­guje wszel­kie (no, pra­wie wszyst­kie) inne pro­to­koły. Prak­tycz­nie wszystko w niej jest plu­gi­nem, więc bar­dziej zaawan­so­wani użyt­kow­nicy mogą sobie ją skon­fi­gu­ro­wać tak jak chcą. Nie chcę mieć kon­kret­nej funk­cjo­nal­no­ści — wyrzu­cam plu­gina. Chcę inną — ścią­gam plu­gina. Wszystko jest teo­re­tycz­nie piękne i pro­ste. Wszystko do momentu, w któ­rym deve­lo­per uak­tu­al­nia na bie­żąco swoje wtyczki. Tak jest np. z plu­gi­nem do wysy­ła­nia SMSów — mSMS. Od dawna nie jest aktu­ali­zo­wany, a kody źródłowe nie są udo­stęp­nione. Nie mam zamiaru psio­czyć na autora tego plu­gina — to jest jego sprawa. Użyt­kow­nicy Mirandy po pro­stu stra­cili bar­dzo uży­teczną wtyczkę, przy­naj­mniej na jakiś czas.

Miranda w Pol­sce ma swoją spo­łecz­ność sku­pioną wokół ser­wisu www.miranda.kom.pl. Śledzę jej roz­wój od początku ist­nie­nia, prak­tycz­nie nie udzie­la­jąc się. Zwy­kle nie mam potrzeby zada­wa­nia pytań, czy też wypo­wia­da­nia się. Jeśli taka mnie naj­dzie — piszę. Fak­tem jed­nak jest, że admini tego ser­wisu (który głów­nie składa się z forum) robią z Mirandy pro­dukt dla elit. Ponie­kąd mają rację — zwy­kły użyt­kow­nik kom­pu­tera nie będzie się bawił z Mirandą, gdyż po pro­stu nie będzie w sta­nie prze­bić się przez wszel­kie opcje, które trzeba usta­wić, żeby mieć to, co inne komu­ni­ka­tory mają usta­wione domyśl­nie. Szcze­gól­nie, że Miranda nie potrze­buje insta­la­to­rów z zesta­wem wty­czek i tako­wych jest nie­wiele (co wię­cej — są two­rzone przez nie­za­leż­nych od sie­bie deve­lo­pe­rów lub użyt­kow­ni­ków). W pew­nym sen­sie jest to duży plus, ale dla mania­ków, także dla mnie.

Mirandy uży­wam już 4 i pół roku. Czę­sto wyprze­dzała swoją funk­cjo­nal­no­ścią inne komu­ni­ka­tory, ale z cza­sem kon­ku­ren­cja ją wyprze­dziła. Głów­nie dla­tego, że tylko jej sil­nik jest two­rzony przez grono zgra­nych deve­lo­pe­rów. Reszta plu­gi­nów — przez mniej lub bar­dziej zaawan­so­wa­nych pro­gra­mi­stów. Wielu z nich zna się na tym co robi i robi to dobrze. Jeśli jakiś błąd zostaje zgło­szony — reak­cja jest bły­ska­wiczna albo pra­wie bły­ska­wiczna. Drugą stroną medalu są wtyczki, któ­rych auto­rzy mają nie­wiele czasu na ich roz­wój. Są to czę­sto bar­dzo potrzebne i funk­cjo­nalne wtyczki. Wtedy poja­wiają się głosy nie­za­do­wo­lo­nych użyt­kow­ni­ków. Mogli­by­ście (i słusz­nie) pomy­śleć, że tak wła­śnie powinno być. Od tego są pro­gra­mi­ści i użyt­kow­nicy. Jedni nie mogą żyć bez dru­gich. Ale to tylko teo­ria. Środo­wi­sko pol­skiego forum Mirandy jest nega­tyw­nie nasta­wione do użyt­kow­ni­ków zgła­sza­ją­cych swoje uwagi. No chyba, że są to użyt­kow­nicy z foru­mo­wym doświad­cze­niem (lub kobiety). Jak się nie podoba — napisz lep­szego plu­gina. Odpo­wiedź godna Leppera.

Posta­no­wi­łem więc spró­bo­wać innego komu­ni­ka­tora. Na pierw­szy ogień poszedł tlen. Świetny komu­ni­ka­tor — sta­bilny, ze sporą ilo­ścią wty­czek — także sta­bil­nych. Nie jest tak ela­styczny jak Miranda, ale two­rząc wła­sne skiny można wiele osią­gnąć. Usta­wi­łem go sobie zgod­nie z potrze­bami w ciągu 2 godzin. Ma dzia­ła­jące wysy­ła­nie SMSów, ma Tle­no­fona. Nie ma jed­nak dzia­ła­ją­cej obsługi dwóch (z czte­rech) uży­wa­nych przeze mnie pro­to­ko­łów — ICQ i Jab­bera. Cho­ciaż z Jab­bera można (pra­wie) bez pro­ble­mów korzy­stać, to z ICQ już nie da się w ogóle (pomimo wtyczki). Plu­gin do ICQ poka­zuje błąd przy logo­wa­niu i dalej nic się z tym zro­bić nie da. A wra­ca­jąc do Jab­bera — nie ma w plu­gi­nie obsługi trans­por­tów, co uwa­żam za główny jego minus. Z Jab­bera i ICQ nie zamie­rzam prze­stać korzy­stać, więc jest to minus nie do zaakceptowania.

Innym mul­ti­ko­mu­ni­ka­to­rem jest Kon­nekt. Ma też sporo wty­czek i dobry (lep­szy niż w Miran­dzie) sys­tem aktu­ali­za­cji i pobie­ra­nia nowych plu­gi­nów. Zachę­cony tym i moż­li­wo­ścią dosto­so­wa­nia komu­ni­ka­tora do wła­snych potrzeb, zabra­łem się za wstępną kon­fi­gu­ra­cję i uru­cho­mie­nie wszyst­kich 4 pro­to­ko­łów. Wtyczki do ICQ nie zna­la­złem, ale przy­naj­mniej wtyczka jab­be­rowa miała obsługę trans­por­tów i udało mi się pod­łą­czyć do ICQ. Byłoby wszystko OK, gdy­bym po godzi­nie kon­fi­gu­ra­cji mógł cie­szyć się wyglą­dem dosto­so­wa­nym do moich potrzeb — cho­ciaż w czę­ści. Nie mogłem jed­nak — tool­bary na dole (i nie tylko) nie dają się okieł­znać… tracę ochotę na dal­szą kon­fi­gu­ra­cję. Może kie­dyś jesz­cze spró­buję powal­czyć z Kon­nek­tem. Co naj­waż­niej­sze — poczu­łem ochotę na upo­ra­nie się ze wspo­mnia­nym na początku miran­do­wym błę­dem. Po kilku minu­tach odde­chu udało mi się napra­wić błąd — wró­ci­łem star­szej bety sil­nika Mirandy.

Kwe­stia przy­zwy­cza­je­nia? Wier­ność? A może zdrowy roz­są­dek? Nie wiem co dokład­nie spo­wo­do­wało mój powrót do Miro­sławy. Moje dzi­siej­sze boje spo­wo­do­wały jed­nak, że bar­dziej doce­niam to, co ofe­ruje mi Miranda i posta­na­wiam być jej dalej wier­nym :-)

Podziel się:
  • Wykop
  • Digg
  • Twitter
  • Facebook
  • FriendFeed
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS

Komentarzy (3)

Wra­casz do Mirandy niczym mąż, który zdra­dził i zro­zu­miał swój błąd. Wszę­dzie dobrze, ale w domu naj­le­piej, co? :D

Przy­znam się, ze obser­wo­wa­łem walke Kamila z wiel­kim zain­te­re­so­wa­niem. Inna sprawa, że robił to żeby nie pisać pro­gramu na Czarną Aśkę.

Sam od jakie­goś czasu nosze się z zamia­rem prze­rzu­ce­nia się na inny komu­ni­ka­tor, ale nie chiało mi się ich testo­wać. Zro­bił to za mnie Kamil (dzięki).

Na razie zostaje wier­nie przy Miran­dzie, ale co będzie póź­niej? Armagedon…

Po prze­czy­ta­niu tej notki mia­łam nie­malże iden­tyczne myśli, jak Pau­lina. Ot, prawdą jest, że wiel­kie umy­sły myślą podob­nie ;-)

Pozdra­wiam!

Napisz komentarz